Koledzy przyszli do szpitala odwiedzić znajomego po wypadku samochodowym,
pytają siostry przełożonej:
- Czy on ma jakieś szanse?
- Żadnych, nie jest w moim typie.
Dziennikarz pyta znanego akwizytora, jak udało mu się sprzedać dużą ilość trylogii Sienkiewicza. On mu odpowiada:
- M... mówi... mówiłem: K...kupi...pa...pan k... k... książ... książkę cz... czy m... mam j... ją prze... przeczyt... przeczytać n... na g... głooo... głos?!
- Ciociu, ciociu! Mama zachorowała i potrzebne są malinowe konfitury!
- Dobrze, dobrze, złotko, w co ci ich nałożyć, żebyś mogła zanieść do domu?
- Nigdzie nie będę nieść, u ciebie je zjem...
- Wiktor, coś taki markotny?
- Chałupa mi się spaliła, na samochód drzewo spadło, żona odeszła, a kredyt muszę spłacać 20 lat...
- Aha... A markotny czemu jesteś?