#it
emu
fut
hit
lek
psy
syn

Gruzin miał niesamowitą...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

Facet przychodzi do szpitala,...

Facet przychodzi do szpitala, gdzie jego żona rodzi wieloraczki. Pyta położną:
- Jak tam moje dzieci?
- Na razie ma pan dwoje.
Facet wsuwa położnej dwustuzłotowy banknot w dłoń:
- Reszty nie trzeba.

Rozmawiają przyjaciółki:...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

NIEJEDNO PRZEŻYŁ...

NIEJEDNO PRZEŻYŁ

Różne rzeczy się już budowało, a jak wiadomo darowanemu zleceniu nie zagląda się w kwity. Słowo "darowane" miało tu podwójny wydźwięk albowiem budowaliśmy cele...
Cele te, oprócz nazwy, z systemem penitencjarnym niewiele miały wspólnego, bo dla braciszków zakonnych, a nie osadzonych prawomocnym wyrokiem sądu, w użytkowanie mieliśmy je oddać.
Zjechała więc na miejsce ekipa, a jako że żaden z nas w tego typu zamkniętym ośrodku nie gościł, ciekawie rozglądaliśmy się po placu naszych przyszłych działań.
Czekając na jakiegoś sekretarza zakonnego, czy też innego pułkownika, co raz któryś wysuwał hipotezę cudownego aczkolwiek gwałtownego rozmnożenia się braciszków, co mogło być skutkiem dużej ilości powołań, choć pojawiały się również inne bardziej fantastyczne uzasadnienia.
Po jakiś 20 minutach zjawił się rzeczony sekretarz. Uciszając nas z miejsca oznajmił:
- Panowie tu jest klasztor, więc niewskazane są tu głośne rozmowy, wulgaryzmy i ogólne mącenie ciszy zakonnej.
Spojrzeliśmy na siebie, no bo jak on sobie wyobraża budowanie czegokolwiek z zachowaniem niezmąconej ciszy?
- Panowie, jak sądzę nie mieli nigdy do czynienia z zakonem? - pokiwał głową braciszek.
- Ja miałem... - odpowiedział majster z lekka "wczorajszy" wywołując tym samym zdziwienie na naszych twarzach.
- Doprawdy? - zdziwił się braciszek - A z jakim zakonem jeśli wolno spytać?
- No tego eeee... Bernardyna kiedyś miałem...
Cele jednakże stanęły...

Mąż wraca z pracy do...

Mąż wraca z pracy do domu, żona go pyta:
- Kupiłeś warzywa na kolację?
- Nie, kupiłem Diablo 3.
- A odebrałeś dzieci z przedszkola?
- Kogo?!

KOCHAJĄCY OJCIEC...

KOCHAJĄCY OJCIEC

Jadę pociągiem z kolegą (jedynakiem - ważne). [K]umpel dzwoni do ojca, coby ten odebrał go z dworca. Początek rozmowy:
[K] - Halo? Cześć tato...
(Chwila ciszy)
[K] - Jak to, kto mówi?

Pewien facet szukał noclegu...

Pewien facet szukał noclegu w hotelu lecz nie było wolnych miejsc. Prosi jednak recepcjonistę:
- Może jednak ma pan jakiś wolny pokój lub jakieś łóżko?
- Wie pan, mam pokój, w którym śpi jeden gość a drugie łóżko jest wolne - informuje recepcjonista. - On na pewno byłby z tego zadowolony, bo zmaleją mu koszty wynajmu. Ale jest jeden problem, ten pan strasznie chrapie, całe piętro się skarży na niego.
- Nie szkodzi biorę.
Następnego dnia rano recepcjonista pyta faceta, jak minęła mu noc.
- Dziękuję, jeszcze nigdy się tak nie wyspałem - odpowiada tamten.
- A nie przeszkadzało panu chrapanie?
- Nie od razu sobie z tym poradziłem.
- Jak to?
- Jak wszedłem, to już prawie spał, przechodząc pocałowałem go w policzek i powiedziałem "Dobranoc przystojniaczku"
- A on? - pyta, coraz bardziej zaciekawiony, recepcjonista.
- Przez całą noc nie zmrużył nawet oka patrząc na mnie podejrzliwie.

- Dziękuję....

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

KOBIETA ZA KIEROWNICĄ...

KOBIETA ZA KIEROWNICĄ

Mój wielki boss, podjechał dziś pod nasz sklep swoim nowym nabytkiem - nowiutkim, pomarańczowym Lamborgini. Nasza menedżerka Debbie, długo się nie zastanawiając, wycyganiła (albo raczej wyszkociła) od niego kluczyki na krótką przejażdżkę. Gdy obserwowaliśmy z wnętrza sklepu szefową ruszającą z piskiem opon, pozostał nam tylko
komentarz:
"I właśnie wtedy widzieliśmy Debbie po raz ostatni panie posterunkowy..."

Dom publiczny w Odessie....

Dom publiczny w Odessie. Wszystkie pokoje zajęte. Nagle w głośnikach odzywa się komunikat:
- Lena! Pokój 24! Nie pozwól skończyć klientowi! Zapłacił fałszywym banknotem!!!