#it
emu
psy
syn

Pewien facet szukał noclegu...

Pewien facet szukał noclegu w hotelu lecz nie było wolnych miejsc. Prosi jednak recepcjonistę:
- Mo┼╝e jednak ma pan jaki┼Ť wolny pok├│j lub jakie┼Ť ┼é├│┼╝ko?
- Wie pan, mam pok├│j, w kt├│rym ┼Ťpi jeden go┼Ť─ç a drugie ┼é├│┼╝ko jest wolne - informuje recepcjonista. - On na pewno by┼éby z tego zadowolony, bo zmalej─ů mu koszty wynajmu. Ale jest jeden problem, ten pan strasznie chrapie, ca┼ée pi─Ötro si─Ö skar┼╝y na niego.
- Nie szkodzi bior─Ö.
Następnego dnia rano recepcjonista pyta faceta, jak minęła mu noc.
- Dziękuję, jeszcze nigdy się tak nie wyspałem - odpowiada tamten.
- A nie przeszkadzało panu chrapanie?
- Nie od razu sobie z tym poradziłem.
- Jak to?
- Jak wszed┼éem, to ju┼╝ prawie spa┼é, przechodz─ůc poca┼éowa┼éem go w policzek i powiedzia┼éem "Dobranoc przystojniaczku"
- A on? - pyta, coraz bardziej zaciekawiony, recepcjonista.
- Przez ca┼é─ů noc nie zmru┼╝y┼é nawet oka patrz─ůc na mnie podejrzliwie.

Jasio wysłał list do...

Jasio wysłał list do swoich dziadków. Dziadek czyta list babci na głos:
-Kochani dziadkowie, wczoraj poszedłem pierwszy raz do szkoły i
mia┼éem godzin─Ö wychowawcz─ů. Wychowawczyni powiedzia┼éa, ┼╝e musimy
zawsze m├│wi─ç prawd─Ö wi─Öc si─Ö Wam do czego┼Ť przyznam. W te wakacje jak
byłem u was to zszedłem do piwnicy nasrałem do słoja z kompotem i
odstawiłem z powrotem na półkę. Jasio.
Dziadek skończył czytać, strzelił babci w pysk z otwartej i mówi:
- A mówiłem ci gówno! Ale ty zcukrzyło się, zcukrzyło się...

Chiński restaurator chwali...

Chi┼äski restaurator chwali si─Ö przed Polakami znajomo┼Ťci─ů polskiego:
- Lowel, klowa, Lenatka, luchanko...
Nagle tu┼╝ pod jego nogami przelatuje szczur.
- O plosz─Ö! A to jest kulciak

Idzie gazda z workiem...

Idzie gazda z workiem na plecach, cały zakrwawiony na twarzy. Spotyka go drugi gazda:
- Kto Ci─Ö tak urz─ůdzi┼é?
- Te┼Ťciowa.
- Ooo! Ja, jakbym mia┼é tak─ů te┼Ťciow─ů, to bym j─ů ciupag─ů zar─ůba┼é!
- A Ty my┼Ťlisz, ┼╝e co ja nios─Ö w worku?

Niedaleko otwarto nowy...

Niedaleko otwarto nowy supermarket. Jest w nim automatyczny zraszacz, kt├│ry pomaga utrzyma─ç produkty w ┼Ťwie┼╝o┼Ťci. Jak tylko zacznie pracowa─ç, s┼éyszysz odg┼éos oddalaj─ůcej si─Ö burzy i szmer wiosennego deszczu...
Kiedy przechodzisz obok nabiału, słychać ciche muczenie krów...
Gdy mijasz dzia┼é mi─Ösny, roznosi si─Ö zapach grillowanych kie┼ébasek z boczkiem i cebulk─ů...
Kiedy jeste┼Ť przy stoisku z jajkami, s┼éycha─ç gdakanie kur i czu─ç w powietrzu zapach sma┼╝onych jajek...
Z miejscowej piekarni powala zapach ┼Ťwie┼╝o wypieczonego chleba i ciasteczek...
Ale nigdy wi─Öcej nie kupi─Ö tam papieru toaletowego...

Dziadek spowiada si─Ö...

Dziadek spowiada si─Ö w ko┼Ťciele. Ksi─ůdz udzieli┼é mu ju┼╝ rozgrzeszenia i puka w konfesjona┼é:
- O, ku*.*a, ale mnie ksi─ůdz przestraszy┼é!

Zamawia Clinton rozmow─Ö...

Zamawia Clinton rozmowę tel. z Piekłem.
Gada, gada, po kilku dniach przychodzi rachunek na bajo┼äsk─ů kwot─Ö.
Zam├│wil tak┼╝e Jelcyn, bo co, ma by─ç gorszy?
Gada, gada, gada, gada.
Przyszed┼é rachunek na kilkana┼Ťcie rubli.
Zdumiony dzwoni na central─Ö z zapytaniem co on tak tanio, a Clinton drogo?
- Bo ze Stanów do Piekła to międzynarodowa, a z Moskwy to miejscowa.

Przychodzi facet do cukierni...

Przychodzi facet do cukierni i m├│wi:
- Jagodziank─Ö prosz─Ö.
A z czym? (pyta ekspedientka)
- Z mi─Ösem k***a!!!

Sobota wiecz├│r. Dzwoni...

Sobota wiecz├│r. Dzwoni telefon w domu hydraulika.
- Dobry wieczór. Mówi Kowalski. Pana lekarz domowy. Pan przyjdzie do mnie pilnie, bo toaleta mi się zapchała?
- Ale, Panie Doktorze! Jest sobota wiecz├│r. Jestem w garniturze i lakierkach i zaraz na randk─Ö wychodz─Ö.
- Prosz─Ö Pana. Jak Pan ma problemy ze zdrowiem, to ja przychodz─Ö o ka┼╝dej porze. Dnia i nocy.
- No dobrze. Za chwil─Ö b─Öd─Ö.
Po pi─Ötnastu minutach hydraulik puka do mieszkania lekarza. Faktycznie ubrany w garnitur i lakierki. Lekarz prowadzi go do toalety. Pokazuje zapchan─ů muszl─Ö. Hydraulik zagl─ůda do ┼Ťrodka. Cmoka. Wyjmuje z kieszeni jakie┼Ť tabletki. Wsypuje do muszli i m├│wi.
- Dobra. A teraz niech pan muszlę obserwuje przez dwa dni. Jak nie będzie poprawy - to Pan do mnie zadzwoni w poniedziałek.