Czukcza my艣liciel siedzi...

Czukcza my艣liciel siedzi w swoim namiociku na zboczu g贸ry i my艣li. W pewnej chwili wpada inny Czukcza:
- Jedna z twoich k贸z spad艂a w przepa艣膰
Ten jednak nie reaguje. Za jaki艣 czas zn贸w przychodzi pomocnik:
- Kolejna twoja koza spad艂a w przepa艣膰.
Jednak i tym razem nie by艂o odzewu ze strony naszego my艣liciela. Po nied艂ugim czasie po raz kolejny wbiega przera偶ony Czukcza:
- Wszystkie twoje kozy spad艂y w przepa艣膰!
Czukcza zmy艣li艂 si臋 g艂臋boko
- hm....hm...znaczy zauwa偶alna jest tendencja...

艢ci膮艂em drzewo......

艢ci膮艂em drzewo...
Zbudowa艂em z niego dom...
Przekona艂em kobiet臋, 偶eby mia艂a ze mn膮 syna...

A to wszystko jedn膮 siekier膮!

David i John ka偶dego...

David i John ka偶dego roku je藕dzili na polowanie na jelenie. Las by艂 tak g臋sty, 偶e wynaj臋li helikopter, 偶eby ich tam zabra艂. Na koniec polowania przywo艂ali helikopter, 偶eby zabra艂 ich i sze艣膰 jeleni, kt贸re ustrzelili. Pilot helikoptera spojrza艂 na 艂up:
- Mog臋 wzi膮膰 tylko po艂ow臋 waszej zdobyczy - powiedzia艂 - Sze艣膰 jeleni to b臋dzie za du偶o dla tego helikoptera.
- W zesz艂ym roku helikopter zabra艂 sze艣膰 jeleni - powiedzia艂 David - I to by艂 taki sam typ helikoptera, jak pana, a pogoda by艂a podobna.
Pilot uleg艂 tym argumentom i wzi膮艂 na pok艂ad my艣liwych i sze艣膰 jeleni. Helikopter nie m贸g艂 unie艣膰 takiego 艂adunku, 艣lizga艂 si臋 po czubkach drzew przez mil臋 i rozbi艂 si臋 w ko艅cu na zboczu g贸ry. Na szcz臋艣cie nikomu nic si臋 nie sta艂o.
- Wiesz, gdzie jeste艣my? - spyta艂 John.
- Tak - powiedzia艂 David - jakie艣 sto metr贸w od miejsca, w kt贸rym rozbili艣my si臋 zesz艂ym razem.

Rodzice powiedzieli mi,...

Rodzice powiedzieli mi, 偶e mnie kochaj膮 poczym zacz臋li si臋 艣mia膰.

Starsza pani dosta艂a...

Starsza pani dosta艂a paczk臋 z USA.
Otwiera j膮 i znajduje bardzo eleganckie okulary.
- Wreszcie b臋d臋 wszystko wyra藕nie widzia艂a- m贸wi, wk艂adaj膮c na nos okulary. - No tak, od razu lepiej widz臋. O, jest jeszcze karteczka. Co oni tam pisz膮? "Mamo, wysy艂am Ci oprawki. W nast臋pnej przesy艂ce b臋d膮 szk艂a".

Pacjentka skar偶y艂a si臋...

Pacjentka skar偶y艂a si臋 lekarzowi ,偶e moczy si臋 w nocy. Lekarz zapyta艂 o genez臋 tego zjawiska. Odpowiedzia艂a ,偶e co noc 艣ni si臋 jej krasnoludek i pyta -Lejemy ? - No i ja lej臋, Szanowny Panie Doktorze-konstatuje pacjentka ,ko艅cz膮c wyw贸d. Lekarz ,zas臋pi艂 si臋, po czym rzek艂.- Droga Pani, je艣li dzi艣 w nocy przyjdzie krasnoludek i zapyta - Lejemy ? Prosz臋 mu stanowczo odpowiedzie膰 -Nie, nie lejemy.Po偶egnali si臋 i nast臋pnego dnia...No i jak tam Szanowna Pani -pomog艂o ? -W pewnym sensie Panie Doktorze. Doktor zmarszczy艂 czo艂o i dr膮偶y艂-A czy pojawi艂 si臋 krasnoludek ? -Tak. A czy zapyta艂 czy "Lejemy"? - Tak. Odpowiedzia艂a mu Pni stanowczo -"Nie,nie lejemy "? Tak! I mimo wszystko Szanowna Pani la艂a ?! Nie !!! No wi臋c sukces ,prosz臋 Pani, gratuluj臋. Nooooo, niezupe艂nie ,Panie Doktorze...Zapyta艂: A mo偶e ma艂e sranko ?

M艂ody pirat pyta starego...

M艂ody pirat pyta starego pirata:
- Czemu masz drewnian膮 nog臋?
- Kiedy艣 p艂yn臋li艣my, nagle podp艂yn膮艂 rekin i odgryz艂 mi nog臋.
- A czemu zamiast prawej r臋ki masz hak?
- Zdobywali艣my kiedy艣 inny statek i marynarz, z kt贸rym walczy艂em, chlasn膮艂 mi d艂o艅 szabl膮.
- A czemu nie masz jednego oka?
- Kiedy艣 spojrza艂em w g贸r臋 i w tym momencie mewa narobi艂a mi prosto w oko.
- Przecie偶 od tego oka si臋 nie traci.
- Ale to by艂 m贸j pierwszy dzie艅 z hakiem zamiast r臋ki.

Przychodzi pracownik...

Przychodzi pracownik do dyrektora:
- Jestem zmuszony prosi膰 pana o podwy偶k臋, poniewa偶 interesuj膮 si臋 mn膮 trzy firmy.
- A mog臋 wiedzie膰 jakie to firmy? - pyta dyrektor.
- Elektrownia, gazownia i wodoci膮gi miejskie

Jeszcze przed wojn膮 w...

Jeszcze przed wojn膮 w Iraku. Na biurku Saddama H. odzywa si臋 telefon.
- S艂ucham - m贸wi Saddam.
- Saddam? - odzywa si臋 be艂kotliwy g艂os z silnym akcentem - S艂uchaj jestem Paddy, czyli rozumiesz, Irlandczyk. Strasznie mnie wk*rwiasz i dlatego wypowiadam ci wojn臋.
- Tak? - zamy艣li艂 si臋 Saddam - a ile ty masz 偶o艂nierzy?
- Nooo... jestem ja, m贸j szwagier i nasi koledzy od rzutek z pubu - w sumie osiem os贸b!
- Ale ja mam 1 600 tys. wojska!
- Tak? To ja jeszcze zadzwoni臋, tylko si臋 naradz臋.
Za tydzie艅 na biurku Saddama zn贸w dzwoni telefon:
- Saddam? Znowu m贸wi Paddy, pami臋tasz? Ja w sprawie tej wojny, co艣my ci wypowiedzieli. Poczynili艣my pewne przygotowania i mamy sprz臋t.
- Tak? A jaki mo偶na wiedzie膰?
- Kosiark臋 do trawy, traktor ogrodowy i dwa kije do bejsbola!
- No... ale ja mam 20 tys. czo艂g贸w i 30 tys. transporter贸w opancerzonych, a od ostatniej naszej rozmowy zmobilizowa艂em dodatkowe p贸艂 miliona 偶o艂nierzy.
- To wiesz co? Ja jeszcze musz臋 par臋 rzeczy sprawdzi膰 i ci oddzwoni臋.
Za kolejny tydzie艅 Paddy dzwoni zn贸w:
- Saddam? Wiesz ja jeszcze raz w sprawie tej wojny, co艣my ci j膮 wypowiedzieli. Wiesz co, zapomnij o tym.
- O! A c贸偶 to sk艂oni艂o ci臋 do zmiany decyzji?
- Bo wiesz, poczytali艣my ze szwagrem konwencj臋 genewsk膮 i doszli艣my do wniosku, 偶e za ch*ja nie wy偶ywimy dw贸ch milion贸w je艅c贸w.