emu
psy
syn

Dwaj wariaci wybrali...

Dwaj wariaci wybrali si─Ö ┼é├│dk─ů na ryby. Po powrocie wariat pyta drugiego: - Czy zaznaczy┼ée┼Ť jako┼Ť miejsce, w kt├│rym ryby dobrze bra┼éy? - Tak. Narysowa┼éem krzy┼╝yk na burcie ┼éodzi. - Ty idioto, trzeba by┼éo zaznaczy─ç jako┼Ť inaczej. A jak jutro we┼║miemy inn─ů ┼é├│d┼║?

- Nie mog─Ö nauczy─ç m─Ö┼╝a...

- Nie mog─Ö nauczy─ç m─Ö┼╝a utrzymywaniu porz─ůdku.
┼╗ali si─Ö Kowalska s─ůsiadce.
- A co on takiego robi ?
- Za ka┼╝dym razem chowa portfel w inne miejsce !

On napisał jej na GG:...

On napisał jej na GG:
- mog─Ö si─Ö z Tob─ů um├│wi─ç na randk─Ö?
Ona zacz─Ö┼éa krzycze─ç z rado┼Ťci, skaka─ç po ┼é├│┼╝ku, zrobi┼éa rundk─Ö wok├│┼é pokoju, piszcz─ůc wniebog┼éosy, po czym usiad┼éa z powrotem przed komputerem i napisa┼éa:
- Hmmmmm... zastanowi─Ö si─Ö.

Do kasy w hipermarkecie...

Do kasy w hipermarkecie podchodzi para z dwoma w├│zkami wy┼éadowanymi po brzegi. Wyk┼éadaj─ů zakupy na ta┼Ťm─Ö, kasjerka skanuje, pakuj─ů. Kasjerka zauwa┼╝y┼éa, ┼╝e mi─Ödzy zakupami nie ma papieru toaletowego, postanowi┼éa wi─Öc za┼╝artowa─ç:
- No, wszystko pa┼ästwo wzi─Öli┼Ťcie, ale o papierze toaletowym, to zapomnieli┼Ťcie.
Na co m─Ö┼╝czyzna niemal miotaj─ůc iskry z oczu:
- A po jak─ů choler─Ö, jak paragon b─Ödzie mia┼é z 50 metr├│w!?

Kobiety do 20 roku ┼╝ycia...

Kobiety do 20 roku ┼╝ycia s─ů jak pche┼éki - z ┼é├│┼╝ka na ┼é├│┼╝ko,
mi─Ödzy 20-40 jak flanele - nie do zdarcia,
a po 40 jak cebulki - jak si─Ö rozbior─ů, to tylko p┼éaka─ç.
A faceci - do 20-stki jak flecik - raz dmuchniesz i ju┼╝ gra,
mi─Ödzy 20-40 jak fortepian - 3 godz. strojenia, 2 min. grania,
po 40 jak konferansjer - on zapowiada, a gra ju┼╝ kto inny...

Archeolog to wymarzony...

Archeolog to wymarzony m─ů┼╝. Im kobieta jest starsza, tym bardziej si─Ö ni─ů interesuje

Znajomy pyta nocnego str├│┼╝a:...

Znajomy pyta nocnego str├│┼╝a:
- Nie boi si─Ö pan sam siedzie─ç noc─ů w dy┼╝urce?
- Boj─Ö si─Ö, dop├│ki nie usn─Ö.

Na ┼éo┼╝u ┼Ťmierci stary,...

Na ┼éo┼╝u ┼Ťmierci stary, zagorza┼éy kibic Barcelony zwo┼éa┼é ca┼é─ů rodzin─Ö, aby obwie┼Ťci─ç wa┼╝n─ů nowin─Ö:
- Od dzi┼Ť jestem kibicem Realu!
- Co? Ca┼ée ┼╝ycie by┼ée┼Ť przecie┼╝ kibicem Barcelony!
- Tak, ale wolę żeby umarł kibic Realu.

Spotykaj─ů si─Ö dwie smoczyce....

Spotykaj─ů si─Ö dwie smoczyce. Przyjaci├│┼éki od 100 lat.
- Chodź popływać w jeziorku.
- Nieee.
- No chod┼║.
- Nie.
- No chod┼║ co jeste┼Ť taka.
- Nie no, nie mog─Ö.
- Ale czemu?
- A bo mam takie co┼Ť...
- No ale co, gadaj.
- Nie...
- No gadaj przecie┼╝ si─Ö przyja┼║nimy si─Ö ju┼╝ tyle lat.
- No. Mam okres.
- To ty nie u┼╝ywasz owiec?

Pokłóciły się okrutnie...

Pokłóciły się okrutnie członki ciała. No bo kto niby ma być szefem?
- To┼╝ jasnym jest, ┼╝e ja - burkn─ů┼é m├│zg - to ja tu my┼Ťl─Ö i wszystko kontroluj─Ö.
- Bzdura! - zaprotestowały ręce - my tu robimy najwięcej - zarabiamy na wasze utrzymanie.
- Ech - westchn─Ö┼éy nogi - to nasza rola rz─ůdzi─ç, to my decydujemy jaki kierunek obra─ç i d─ů┼╝y─ç w s┼éusznym kierunku.
- My - odpar┼éy oczy - my┼Ťmy szefami - my wszystko widzimy i naprawd─Ö nic nam nie umyka.
- Bzdura - odpar┼é ┼╝o┼é─ůdek - to ja tu rz─ůdz─Ö, wytwarzam wam wszystkim energi─Ö, ci─Ö┼╝ko pracuj─Ö i trawi─Ö. Beze mnie zginiecie...
- JA B─śD─ś SZEFEM - nagle odezwa┼é si─Ö milcz─ůcy dot─ůd ty┼éek - I JU┼╗. ┼Ümiech og├│lny, no ca┼ée cia┼éo si─Ö nie mo┼╝e pozbiera─ç.
- DOBRA - odpowiedział tyłek - jak tak, to STRAJK. I przestał robić cokolwiek.
Minęło kilka godzin.
M├│zg dosta┼é gor─ůczki, r─Öce si─Ö powykrzywia┼éy, nogi zgi─Ö┼éy si─Ö w kolanach, oczy wysz┼éy na wierzch, ┼╝o┼é─ůdek wzd─Ö┼éo i spuch┼é z wysi┼éku Szybko zawarto porozumienie. Szefem zosta┼é ty┼éek.

I tak to ju┼╝ jest drodzy moi.
Szefem mo┼╝e zosta─ç tylko ten, co g├│wno robi.