#it
emu
psy
syn

Rozmowa w sprawie pracy....

Rozmowa w sprawie pracy.
- Ile zna pan j─Özyk├│w?
- Cztery.
- Prosz─Ö wymieni─ç.
- Węgierski, francuski, włoski i angielski.
- Prosz─Ö powiedzie─ç co┼Ť po w─Ögiersku.
- Gutten tag.
- Ale to jest po niemiecku...
- W takim razie znam pi─Ö─ç.

Jaskiniowiec usłyszał...

Jaskiniowiec us┼éysza┼é tupanie biegn─ůcych mamut├│w, a po chwili zauwa┼╝y┼é znajomego z plemienia le┼╝─ůcego z uchem przy ziemi, kt├│ry szepcze:
- P─Ödz─ůce stado mamut├│w! Z przodu ich przyw├│dca, za nim kilka samc├│w, na ko┼äcu samica...
Zdziwiony jaskiniowiec pyta tego le┼╝─ůcego:
- Czy to znaczy, ┼╝e tego wszystkiego dowiedzia┼ée┼Ť si─Ö le┼╝─ůc z uchem przy ziemi..
- Nie. Opowiadam o tym, jak przed chwil─ů stado mamut├│w przebieg┼éo po mnie, ty idioto!

Rozmawiaj─ů dwie s─ůsiadki:...

Rozmawiaj─ů dwie s─ůsiadki:
- Moja c├│rka robi si─Ö coraz bardziej podobna do mnie.
- I naprawd─Ö nie ma na to ┼╝adnej rady?

- Tato ja ju┼╝ nie chc─Ö...

- Tato ja ju┼╝ nie chc─Ö chodzi─ç z Tob─ů na sanki.
- Zamknij si─Ö g├│wniarzu i ci─ůgnij!

Słyszałem w radiu, że...

S┼éysza┼éem w radiu, ┼╝e jutro ma by─ç 2 razy zimniej ni┼╝ dzisiaj. Nie mog─Ö si─Ö ju┼╝ doczeka─ç, co z tego wyniknie. Dzi┼Ť jest 0 stopni...

Kole┼Ť rozpocz─ů┼é now─ů...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Wybuchła wojna. W radiu...

Wybuch┼éa wojna. W radiu spiker czyta o┼Ťwiadczenie rz─ůdu:
- Wg naj┼Ťwie┼╝szych doniesie┼ä ca┼ée miasto zosta┼éo zniszczone. Nie ma ju┼╝ niczego! Powtarzam "niczego": Natalia, Iwona, Celina, Honorata, Ula, Jadwiga, Alina. NICZEGO.

Lech Kaczyński umarł....

Lech Kaczy┼äski umar┼é. Jego dusza pow─Ödrowa┼éa do bram nieba, gdzie czeka┼é na niego ┼Ťw. Piotr. Piotr zatrzymuje Lecha i m├│wi:
- S┼éuchaj, stary. Z kim┼Ť takim jak ty nie mamy do czynienia na co dzie┼ä, mamy wi─Öc specjaln─ů procedur─Ö dla takich przypadk├│w. Szef ka┼╝e ci sp─Ödzi─ç jeden dzie┼ä w piekle, i jeden w niebie, ┼╝eby┼Ť m├│g┼é sobie sam wybra─ç miejsce zamieszkania. Tam, gdzie wybierzesz, sp─Ödzisz wieczno┼Ť─ç.
U┼Ťmiechni─Öty Kaczy┼äski odpowiada:
- Ale ja już wybrałem, chce do nieba!
Na to Piotr:
- Przykro mi, takie s─ů zasady.
Wi─Öc Lech wsiad┼é najpierw do windy prowadz─ůcej do piek┼éa. Winda si─Ö zatrzyma┼éa, drzwi si─Ö otwieraj─ů. Widok wprawia pasa┼╝era w zaskoczenie.
Przed nim jest zielone pole golfowe, obok wida─ç pawilon klubowy. Siedz─ů tam wszyscy jego nie┼╝yj─ůcy przyjaciele, rodzina, elegancko ubrani. Na jego widok biegn─ů z otwartymi ramionami i witaj─ů go rado┼Ťnie, a nast─Öpnie zapraszaj─ů na wytrawn─ů kolacj─Ö z szampanem i kawiorem. Przy kolacji odwiedza ich diabe┼é, tak samo elegancko ubrany, czysty, ogolony itd. Przynosi im lody.
Gdy Lech ko┼äczy pi─ůty kieliszek szampana, diabe┼é m├│wi:
- Śmiało, Leszku, wypij następny.
- No, nie wiem czy to wypada...
- Spoko, tu jest piekło i wszystko wolno!
**
Po 24 godzinach sp─Ödzonych w piekle Lech zaczyna si─Ö powa┼╝nie zastanawia─ç. "W sumie diabe┼é to fajny go┼Ť─ç, kulturalny, opowiada ┼Ťmieszne dow...y. Nie jest tak ┼║le, ale zobaczymy, jak b─Ödzie w niebie."
Przysz┼éa kolej na wizyt─Ö w niebie. Co prawda czysto, ┼éadnie, wok├│┼é sami mili ludzie i oczywi┼Ťcie Szef. Lech czuje si─Ö troszk─Ö nieswojo, zw┼éaszcza ┼╝e zamiast dobrego klubu jest zwyczajna jad┼éodajnia, nikt nie opowie ┼Ťwi┼äskiego dow...u ani wulgarnie nie za┼╝artuje. W dodatku wszyscy ci─ůgle powtarzaj─ů o "wieczystym pokoju" i generalnie jest mi┼éo, ale nieciekawie.
Gdy przyszed┼é czas na wyb├│r, Kaczy┼äski przychodzi do ┼Ťw. Piotra i m├│wi:
- Widzisz, Piotrze... niebo niew─ůtpliwie te┼╝ ma zalety itd, ale chyba jednak wola┼ébym p├│j┼Ť─ç do piek┼éa...
Piotr oczywi┼Ťcie nie kwestionowa┼é wyboru. Nagle Kaczy┼äski poczu┼é, ┼╝e traci grunt pod nogami i po kr├│tkim locie twardo wyl─ůdowa┼é na spalonej, ognistej ziemi. Rozejrza┼é si─Ö wok├│┼é i z przera┼╝eniem stwierdzi┼é, ┼╝e piek┼éo ju┼╝ nie jest wspania┼é─ů sielank─ů. Przed nim by┼éa tylko smo┼éa, sadza i unosi┼é si─Ö smr├│d palonych zw┼éok. Ujrza┼é swoich przyjaci├│┼é poddawanych okrutnym torturom, skutych ┼éa┼äcuchami. Nagle poczu┼é kud┼éat─ů, ┼Ťmierdz─ůc─ů ┼éap─Ö diab┼éa na swoim garniturze. Przestraszony, spyta┼é:
- Kolego diable, a gdzie się podziało pole golfowe, klub i szampan? Czemu nie jest już tak pięknie, jak było tu wczoraj?
Na to diabe┼é z u┼Ťmiechem:
- Wczoraj mieli┼Ťmy kampani─Ö wyborcz─ů. Dzi┼Ť, synku, zag┼éosowa┼ée┼Ť na nas.

Dw├│ch j─ůka┼é├│w za┼éo┼╝y┼éo...

Dw├│ch j─ůka┼é├│w za┼éo┼╝y┼éo si─Ö, kt├│ry szybciej kupi fajki w kiosku.
Podchodzi pierwszy:
- pppppppoooppppprosz─Ö mmmmmmaaaarrrllboro!
- 6,50 - odpowiada sprzedawczyni
Podchodzi drugi:
- pppppppoooppppprosz─Ö mmmmmmaaaarrrllboro!
- z filtrem czy bez? - pyta sprzedawczyni
- tttyyyy kkkkuuurrrwooo!

Historyjka dzieje si─Ö...

Historyjka dzieje si─Ö w okresie, gdy masowo przywo┼╝ono do Polski du┼╝o powypadkowych samochod├│w z Niemiec. F─ůfara przywi├│z┼é na lawecie mas─Ö pogi─Ötej blachy i pyta mechanika:
- Wyklepie mi pan z tego samoch├│d?
- Oj, nie┼║le trza┼Ťni─Öty! - odpowiada mechanik. - No dobra, przyjd┼║ pan za dwa tygodnie.
Po tygodniu do F─ůfary telefonuje mechanik:
- Jest problem. Co to za marka?
- A czemu pan pyta?
- No bo jak bym tego nie klepał, wychodzi przystanek autobusowy.