Dw贸ch narkoman贸w gotuje...

Dw贸ch narkoman贸w gotuje kompot w wielkim garze. To jeden zamiesza chochl膮, to drugi... Nagle jeden pyta:
- Ty, a co by by艂o, jakbym ja sobie ten ca艂y gar naraz zapoda艂?
- We藕 przesta艅. Posz艂aby ci krew z uszu, z oczu, a na twarzy pojawi艂yby ci si臋 krwawe 艣lady.
- Taki mocny towar?
- Nie, tak bym ci t膮 chochl膮 w****doli艂...

W biurze:...

W biurze:
- Pani Kasiu, jak膮 ma pani dzi艣 艣liczn膮 bluzeczk臋...
- A widzia艂 pan na mnie kiedy艣 co艣 brzydkiego, panie Stefanie?
- Owszem. Ostatnio pana kierownika, kiedy drzwi do jego gabinetu nie domkn臋li艣cie...

B贸g stworzy艂 ludzi tak,...

B贸g stworzy艂 ludzi tak, aby ka偶dy by艂 inny.
A偶 doszed艂 do Chin i mu si臋 odechcia艂o.

Sztuka Romeo i Julia...

Sztuka Romeo i Julia w teatrze. Julia umiera. Romeo na to:
- Co ja mam teraz zrobi膰?!
G艂os z sali:
- Pierd*l, p贸ki ciep艂a!

W sali sadowej przeciw...

W sali sadowej przeciw oskar偶onemu zeznaje 艣wiadek:
- Tak, to on. Widzia艂am go dok艂adnie tego dnia. Rozpozna艂abym jego twarz wsz臋dzie.
Na co zrywa si臋 oskar偶ony i wybucha:
- Nie mog艂a pani widzie膰 mojej twarzy! Mia艂em mask臋!

W 艣rodku nocy szefa remizy...

W 艣rodku nocy szefa remizy stra偶ackiej budzi dzwonienie telefonu.
- Kapitanie, pali si臋 cha艂upa Ma艣luszczakowej!
- Eee, no... Kt贸ra teraz godzina?
- Pi臋tna艣cie po drugiej.
- A od dawna si臋 pali?
- Od pi臋ciu minut.
- Dobra, to obud藕cie mnie, jak si臋 porz膮dnie b臋dzie hajcowa膰!

Po latach spotyka si臋...

Po latach spotyka si臋 dw贸ch kumpli.
- Cze艣膰, co s艂ycha膰?
- Kiepsko, jestem bezrobotny.
- Ja te偶 jestem bezrobotny, ale forsy mam jak lodu i nie narzekam.
- To z czego 偶yjesz?
- Chodz臋 na mecze pi艂karskie.
- No i co?
- Podczas przerwy wi臋kszo艣膰 kibic贸w nie idzie sika膰 do ubikacji, tylko id膮 pod siatk臋 i lej膮. Ja w贸wczas jestem z drugiej strony siatki, 艂api臋 delikwenta za "interes" i m贸wi臋 "Dawaj dwie st贸wy albo ci go utn臋 brzytw膮". No i po ka偶dym meczu mam jakie艣 4 tysi膮ce.
- Wiesz co? Id臋 na nast臋pny mecz. Te偶 b臋d臋 tak zarabia膰!
Na meczu obaj um贸wili si臋, 偶e zaczn膮 z przeciwleg艂ych ko艅c贸w siatki i spotkaj膮 si臋 w jej po艂owie. Gdy zacz臋艂a si臋 2 po艂owa meczu, jeden pyta drugiego:
- Jak ci idzie?
- Mam ju偶 te 4 tysi膮ce, a jak tobie?
- A ja mam 600 z艂otych i 18 "interes贸w".

Po konferencji ja艂ta艅skiej...

Po konferencji ja艂ta艅skiej cz艂onkowie Wielkiej Tr贸jki mieli chwil臋 wolnego czasu, wi臋c postanowili zapali膰. By艂 to idealny moment, 偶eby pochwali膰 si臋 swoimi papiero艣nicami.
Pierwszy swoj膮 wyj膮艂 Roosevelt - przepi臋kn膮, srebrn膮, bogato zdobion膮 z wygrawerowanym napisem: "Prezydentowi - Nar贸d".
Churchill popatrzy艂 na ni膮 przez moment i po chwili wyj膮艂 swoj膮. Jeszcze bardziej okaza艂膮 - z艂ot膮, zdobion膮 drogimi kamieniami i znacznie wi臋ksz膮 z wygrawerowanym napisem: "Premierowi - Kr贸lowa".
Stalin spojrza艂 na ich papiero艣nice z politowaniem i wyj膮艂 swoj膮. Tamte nie mog艂y si臋 z ni膮 r贸wna膰. By艂a ponad dwukrotnie wi臋ksza, zrobiona ze z艂ota najwy偶szej pr贸by, zdobiona szmaragdami, turkusami i idealnie wyszlifowanymi diamentami. Ponadto wy艂o偶ona at艂asem. Na papiero艣nicy widnia艂 wygrawerowany napis: "Potockiemu - Radziwi艂艂".

- O stary, wiedzie ci...

- O stary, wiedzie ci si臋? Wypasiony apartament, Zaje****a bryka, dacza? Niczego ci chyba wi臋cej nie trzeba?
- Jedna rzecz by si臋 przyda艂a.
- Jaka?
- 呕elazne alibi.

Na zamku kr贸la 偶y艂 pewien...

Na zamku kr贸la 偶y艂 pewien dworzanin. Od lat ogarni臋ty by艂 obsesj膮 popieszczenia j臋zyczkiem 艣licznych piersi Kr贸lowej. Tylko 艣wiadomo艣膰 kary 艣mierci po艂膮czonej z kastrowaniem powstrzymywa艂a go przed zaspokojeniem swoich 偶膮dz. Pewnego razu dworzanin zdradzi艂 swoje rozterki nadwornemu medykowi. Medyk zaproponowa艂 pewne wyj艣cie z sytuacji, wi臋c panowie zawarli d偶entelme艅ski uk艂ad. Medyk mia艂 u偶y膰 swoich wp艂yw贸w oraz magicznych zi贸艂, aby umo偶liwi膰 spe艂nienie marze艅 dworzanina, za co ten zobowi膮za艂 si臋 zap艂aci膰 tysi膮c dukat贸w w z艂ocie.
Nast臋pnego dnia, medyk jak zwykle przygotowa艂 lecznicz膮 k膮piel dla Kr贸lowej. Korzystaj膮c z chwili kr贸lewskiej nieuwagi, wsypa艂 do staniczka szczypt臋 bia艂ego proszku wywo艂uj膮cego uporczywe sw臋dzenie. Kiedy tylko Kr贸lowa si臋 ubra艂a, proszek natychmiast zacz膮艂 dzia艂a膰. Nie pomaga艂y 偶adne ma艣ci, sw臋dzenie wci膮偶 narasta艂o na sile a ci膮g艂e drapanie si臋 po biu艣cie odbiera艂o Kr贸lowej ca艂y majestat. Kr贸l w ko艅cu pos艂a艂 po medyka. Medyk rzecz obada艂 dok艂adnie, a jak偶e, po czym stwierdzi艂, 偶e tylko specjalny enzym wyst臋puj膮cy w 艣linie, dozowany przez cztery godziny, mo偶e wyleczy膰 uczulenie. Na zamku jest pewien dworzanin, a testy wykaza艂y, 偶e jego 艣lina mo偶e by膰 ca艂kiem dobrym lekarstwem. Kr贸l natychmiast pos艂a艂 po dworzanina... Zobowi膮zany kontraktem medyk, da艂 dworzaninowi gar艣膰 antidotum, kt贸re ten szybko w艂o偶y艂 do ust i uda艂 si臋 do apartament贸w Kr贸lowej. Przez bite cztery godziny dworzanin u偶ywa艂 sobie za wszystkie lata. Kiedy czas min膮艂, dworzanin by艂 kompletnie wyczerpany, a tak偶e wyleczony ze swojej obsesji.
Nast臋pnego dnia medyk spotkawszy dworzanina na zamkowym dziedzi艅cu, zgodnie z umow膮 za偶膮da艂 tysi膮ca z艂otych dukat贸w. Zaspokojony ju偶 dworzanin zacz膮艂 si臋 wykr臋ca膰 od zap艂aty, wymawiaj膮c si臋 niewielkim wysi艂kiem ze strony medyka. Mocno zniesmaczony medyk poszed艂 do swojej komnaty, gdzie przygotowa艂 nast臋pn膮 porcj臋 sw臋dz膮cego proszku.
Rankiem medyk uda艂 si臋 do apartament贸w Kr贸la, gdzie wsypa艂 proszek w 艣wie偶o wyprane kr贸lewskie gacie.
W po艂udnie... Kr贸l pos艂a艂 po dworzanina...