Dzwoni facet z pracy...

Dzwoni facet z pracy do 偶ony:
- Skarbie, wr贸c臋 dzisiaj nieco p贸藕niej, wiesz, przyjecha艂a do nas zagraniczna delegacja...
- Akurat, ja ci臋 dobrze znam, wr贸cisz o czwartej rano, pijany w sztok i bez pieni臋dzy!
Po kilku godzinach m膮偶 dzwoni ponownie i nieco "zm臋czonym" g艂osem m贸wi:
- Kochanie, te negocjacje nieco si臋 przed艂u偶y艂y, ale nied艂ugo koniec...
- Akurat, ja ci臋 dobrze znam, wr贸cisz o czwartej rano, pijany w sztok i bez pieni臋dzy!
Jest czwarta rano. Facet stoi przed drzwiami swojego domu, jest pijany w sztok i bez pieni臋dzy. Kiwa si臋 nad wycieraczk膮 i m贸wi:
- No i wykraka艂a...

Kancelaria prawna....

Kancelaria prawna.
Adwokat m贸wi:
- Pani Kowalska, 偶eby rozw贸d by艂 z winy m臋偶a, musimy na niego co艣 mie膰. Czy m膮偶 pije?
- Nie, sk膮d, jakby tylko spr贸bowa艂, to ja bym mu da艂a.
- Czy nie daje pieni臋dzy?
- Nie, absolutnie. Oddaje wszystko co do grosza, gdyby mi tylko schowa艂 z艂ot贸wk臋 to ja bym mu da艂a.
- A mo偶e bije pani膮?
- Tylko r臋k臋 by podni贸s艂, to bym go przez okno pogoni艂a.
- A co z wierno艣ci膮?
- O! Tu go mamy! Drugie dziecko nie jest jego!

Pewne ma艂偶e艅stwo ma ciche...

Pewne ma艂偶e艅stwo ma ciche dni. Wieczorem m膮偶 pisze do 偶ony:
- "Stara, obud藕 mnie o 5."
Nazajutrz m膮偶 budzi si臋 o 7 i spostrzega na stole kartk臋:
- "Stary, wstawaj, ju偶 5!"

Niewidomy m臋偶czyzna wszed艂...

Niewidomy m臋偶czyzna wszed艂 do baru. W艂a艣ciciel podaje mu menu, ale niewidomy m贸wi: - Jak pan widzi jestem niewidomy - nie mog臋 przeczyta膰 waszego menu, ale prosz臋 mi przynie艣膰 kilka brudnych widelc贸w po poprzednich go艣ciach, to co艣 sobie wybior臋... Nieco zdziwiony w艂a艣ciciel poszed艂 na zaplecze i przyni贸s艂 kilka nieumytych sztu膰c贸w. Poda艂 je niewidomemu, kt贸ry po kolei przyk艂ada艂 je do nosa i w膮cha艂. - Ju偶 wybra艂em - poprosz臋 ziemniaki puree z kotletem mielonym. Po otrzymaniu posi艂ku niewidomy go zjad艂, zap艂aci艂 i wyszed艂... Kilka dni p贸藕niej zn贸w wst膮pi艂 do tego baru i gdy podano mu menu powiedzia艂: - Nie poznaje mnie pan ?? Jestem tym niewidomym, kt贸ry by艂 tu kilka dni temu... - Och, najmocniej przepraszam ju偶 biegn臋 po brudne sztu膰ce... Tym razem po obw膮chaniu kilku widelc贸w i no偶y niewidomy zam贸wi艂 spaghetti z serem i broku艂ami Gdy po kilku dniach w艂a艣ciciel zauwa偶y艂, 偶e niewidomy ponownie wchodzi do baru szybko pobieg艂 na zaplecze, wzi膮艂 kilka sztu膰c贸w i zani贸s艂 je do kucharki (kt贸r膮 by艂a jego 偶ona) - Mary, zn贸w jest tu ten niewidomy facet, o kt贸rym Ci opowiada艂em, we藕 te widelce i wytrzyj je w swoje majtki - sprawdzimy jak sobie teraz poradzi... Ju偶 po chwili podszed艂 do klienta i m贸wi: - Witam ponownie - dzisiaj mam ju偶 dla pana przygotowane sztu膰ce - prosz臋 wybiera膰... Facet wzi膮艂 pierwszy z brzegu pow膮cha艂 i m贸wi: - Ooo!! Nie wiedzia艂em, 偶e Mary tu pracuje ...

- Halina dawaj misk臋...

- Halina dawaj misk臋 b臋d臋 rzyga艂!
- J贸zek nie rozrabiaj, spa膰
- Halina dawaj misk臋 b臋d臋 rzyga艂!
- J贸zek, do spania!
- Dawaj misk臋, bo 藕le b臋dzie!
呕ona zdesperowana biegnie po misk臋, bo widzi, 偶e ju偶 ju偶 naprawd臋 jest 藕le
- Halina stop, zmiana plan贸w - narobi艂em w gacie.

Pewien facet wybiera艂...

Pewien facet wybiera艂 si臋 na ryby. Wsta艂 raniutko, bardzo, bardzo wcze艣nie. Spakowa艂 sobie kanapki, w臋dki i przyn臋ty. Ca艂y ten szajs zapakowa艂 do samochodu i wyje偶d偶a z gara偶u. Nagle zerwa艂 si臋 ostry i zimny wiatr, zacz膮艂 pada膰 deszcz ze 艣niegiem, og贸lnie pogoda pod psem. Facet zawr贸ci艂 z powrotem do gara偶u i przes艂ucha艂 prognoz臋 pogody - "w regionie pogoda fatalna, zimno, wietrznie, opady deszczu ze 艣niegiem".
W tej sytuacji facet spasowa艂. Wypakowa艂 graty, rozebra艂 si臋 i wskoczy艂 do 艂贸偶ka. Przytuli艂 si臋 do 偶ony
i szepcze jej do ucha:
- Straszna pogoda na dworzu... brr...
Rozespana kobitka przysuwa si臋 do niego i mruczy:
- Mhmm... a m贸j m膮偶 idiota... jak zwykle na rybach...

呕ona wraca do domu i...

呕ona wraca do domu i mowi do m臋偶a:
- Kochanie wr贸ci艂am z salonu kosmetycznego.
M膮偶 patrzy na 呕one i m贸wi:
- I co, zamkniete by艂o?

呕ona le偶y w 艂贸偶ku. Przychodzi...

呕ona le偶y w 艂贸偶ku. Przychodzi m膮偶 z owc膮 pod pach膮 i m贸wi:
- Widzisz, kochanie, z t膮 艣wini膮 kocham si臋, jak ciebie boli g艂owa.
呕ona:
- Mam nadziej臋, 偶e wiesz, 偶e to jest owca.
M膮偶:
- Mam nadziej臋, 偶e wiesz, 偶e nie m贸wi臋 do ciebie.

W 艂贸偶ku le偶y ma艂偶e艅ska...

W 艂贸偶ku le偶y ma艂偶e艅ska para. 呕ona m贸wi do m臋偶a:
- Dawniej przed snem delikatnie 艣ciska艂e艣 mnie za r膮czk臋...
On post臋kuj膮c 艣ciska j膮 za r臋k臋.
- Dawniej przed snem ca艂owa艂e艣 mnie w g艂贸wk臋...
On j臋cz膮c podnosi si臋 i ca艂uje j膮 w g艂ow臋.
- Dawniej gryz艂e艣 mnie w szyjk臋...
On chrz膮ka, wstaje i rozgl膮da si臋 za kapciami.
- Ty gdzie? - pyta 偶ona.
- Id臋 po z臋by..

Adwokat pyta swojego...

Adwokat pyta swojego klienta:
- Dlaczego chce si臋 pan rozwie艣膰?
- Bo moja 偶ona ca艂y czas szwenda si臋 po knajpach!
- Pije?
- Nie, 艂azi za mn膮!