#it
emu
psy
syn

Na policj─Ö wpada zziajany...

Na policj─Ö wpada zziajany facet i krzyczy:
- Okradli mi sklep!
- A by┼é po┼Ťwi─Öcony?
- Nie.
- To nie ma przest─Öpstwa.
- A co jest?!
- Kara boska!

Na spacerze z psami spotyka...

Na spacerze z psami spotyka si─Ö dw├│ch go┼Ťci. Jeden ma dobermana, a drugi ratlerka. Postanowili p├│j┼Ť─ç do pobliskiego lokalu na kaw─Ö. Facet z dobermanem stwierdza:
- Ale tam jest napis, ┼╝e nie mo┼╝na wchodzi─ç z psami.
- Założymy czarne okulary i będziemy udawać niewidomych z psami przewodnikami.
Tak te┼╝ zrobili. Do stolika przy kt├│rym usiedli podchodzi do kelner i zwraca si─Ö do w┼éa┼Ťciciela dobermana:
- Przykro mi prosz─Ö pana, ale do naszego lokalu nie wolno wprowadza─ç ps├│w.
- Ale to m├│j pies przewodnik!
- Przecie┼╝ dobermany nie s─ů psami przewodnikami!
- Jak to nie? S─ů ┼Ťwietnymi przewodnikami! S─ů ┼Ťwietnie u┼éo┼╝one i zapewniaj─ů bezpiecze┼ästwo.
- Dobrze, przepraszam, nie wiedziałem - wycofuje się kelner i nagle zauważa drugiego psa.
- Prosz─Ö pana, tu nie wolno wprowadza─ç ps├│w!
- Ale to jest m├│j pies przewodnik!
- O nie. Mog─Ö uwierzy─ç w dobermana jako psa przewodnika, ale w ratlerka nie uwierz─Ö!
- Co? Dali mi ratlerka?...

W┼Ťciek┼éy upa┼é, duchota...

W┼Ťciek┼éy upa┼é, duchota w zat┼éoczonym autobusie, a tu jaki┼Ť facet pu┼Ťci┼é b─ůka.
Obrzydliwy smr├│d!
Ludzie zaczynaj─ů si─Ö burzy─ç:
- Co za chamstwo! Jak mo┼╝na w takim ┼Ťcisku! ┼╗adnego szacunku dla innych!
- KTO TO ZROBIŁ?
Nikt si─Ö oczywi┼Ťcie nie przyznaje.
Jeden z pasa┼╝er├│w deklaruje, ┼╝e znajdzie winowajc─Ö.
Wyci─ůga d┼éugi kawa┼é sznurka i prosi, ┼╝eby wszyscy chwycili go praw─ů r─Ök─ů.
Sznurek rozwija si─Ö, w─Ödruje po autobusie zygzakami, ┼╝eby dotrze─ç do wszystkich, wszyscy ┼éapi─ů go praw─ů r─Ök─ů.
- No jak, wszyscy trzymaj─ů sznurek praw─ů r─Ök─ů?
- Taaaaak!
- Ten, kto pu┼Ťci┼é b─ůka, te┼╝?
- Tak....

Dopiekło facetowi życie,...

Dopiekło facetowi życie, postanowił się powiesić...
Zmajstrował stryczek, przymocował go do żyrandola, wlazł na stołek, wsadził głowę w stryczek, patrzy, a tu na szafie niedopita flaszka wódki stoi!
- Co si─Ö ma w├│dka zmarnowa─ç? - pomy┼Ťla┼é sobie.
Wysun─ů┼é g┼éow─Ö ze stryczka, przystawi┼é sto┼éek do szafy, patrzy, a tam jeszcze zapomniane p├│┼é paczki papieros├│w.
- O! - pomy┼Ťla┼é. I ┼╝ycie zaczyna si─Ö uk┼éada─ç!

Po upojnej nocy pełnej...

Po upojnej nocy pełnej uniesień nadchodzi ranek:
- Dzień dobry kwiatuszku...
- Dzień dobry słoneczko.
- Posłuchaj myszko...
- Tak, kotku?
- Zrobisz ┼Ťniadanie, rybko?
- Oczywi┼Ťcie, skarbe┼äku.
- Jajeczniczke, złotko?
- Ze szczypiorkiem, pieseczku.
- Ale na masełku, żabciu?
- Nie mo┼╝e by─ç inaczej, misiu.
- k***a,przyznaj sie! Ty te┼╝ nie pami─Ötasz, jak mam na imi─Ö!

- Co mo┼╝e by─ç gorszego...

- Co mo┼╝e by─ç gorszego od kamyczka w bucie?
- Ziarenko piasku w prezerwatywie.

Halo? Czy to serwis komputer├│w...

Halo? Czy to serwis komputer├│w?
- Tak. W czym mog─Ö pom├│c?
- M├│j komputer nie daje si─Ö w┼é─ůczy─ç i wydobywa si─Ö z niego bia┼éy dym. Czy to znaczy, ┼╝e si─Ö zepsu┼é?
- Nie, to znaczy, że wybrał nowego papieża.

Pracownik agencji reklamowej...

Pracownik agencji reklamowej wychodzi z pracy do domu, o 16-tej. Koledzy dziwnie na niego patrz─ů ale nic nie m├│wi─ů. Na drugi dzie┼ä znowu wychodzi do domu po 8 godzinach. Koledzy patrz─ů z niesmakiem ale milcz─ů.
Trzeciego dnia wybija 16-ta, kole┼Ť pakuje manele i zabiera si─Ö, do wyjscia. Koledzy nie wytrzymuj─ů.
- A ty co k***a! My tu zapi*****amy jak osły po 16h a ty sobie do domu idziesz?
- Ale... ale.. ja mam urlop...

Facet stara si─Ö o prac─Ö....

Facet stara si─Ö o prac─Ö.
- Zna pan angielski?
- Tak.
- Jak b─Ödzie po angielsku "parking"?
- Parking.
- A "syn"?
- Son.
- Dobrze. A mo┼╝e pan u┼éo┼╝y─ç jakie┼Ť zdanie z tymi s┼éowami?
- Oczywi┼Ťcie. Moja babcia ma parking-sona.
:krejzi:

Spotyka się dwóch złodziei:...

Spotyka się dwóch złodziei:
- Wiesz co... Ukradłem samochód... ale prawo jazdy to sobie kupię!