emu
psy
syn

Szkot do ┼╝ony:...

Szkot do ┼╝ony:
- Kochanie, zbli┼╝aj─ů si─Ö twoje urodziny, mo┼╝esz mi podsun─ů─ç pomys┼é na prezent?
- Chce rozwodu!
Chwila ciszy.
- Ale ja nie zamierzam tyle wydawa─ç...

Południe, czyli czas...

Po┼éudnie, czyli czas gdy wszyscy porz─ůdni m─Ö┼╝owie s─ů w pracy.
Dziesi─ůte pi─Ötro, czyli bardzo niebezpieczny balkon.
W ┼é├│┼╝ku panienka korzystaj─ůc z nieobecno┼Ťci ma┼é┼╝onka flirtuje z Szybkim Lopezem.
Wtem kto┼Ť puka do drzwi!
Szybki Lopez ubiera kurtk─Ö, spodnie, czapk─Ö i sruuuuuuu przez okno.
Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera:
- To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów.

Małżeństwo z kilkunastoletnim...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

- Nie rozumiem, jak ty...

- Nie rozumiem, jak ty mog┼éa┼Ť wyj┼Ť─ç za kulawego!
- To co! Przecie┼╝ on tylko wtedy kuleje, gdy chodzi!

Starsze malzenstwo leci...

Starsze malzenstwo leci samolotem. W pewnym momencie zona blednie:
-Zapomnialam wylaczyc gaz pod zupa na kuchenca! Nasz dom sie spali!
- Nie martw siel; nasz dom na pewno sie nie spali - uspkoaja ja maz - Ja zapomnialem zakrecic wode w wannie.

Rozmawiaj─ů dwie s─ůsiadki....

Rozmawiaj─ů dwie s─ůsiadki.
- M├│j m─ů┼╝ to jest s┼éo┼äce...
- Co ty opowiadasz? Po tylu latach małżeństwa?
- Ano, tak. Jak zajdzie wieczorem do knajpy, to dopiero rano z niej
wychodzi.

┼╗ona zwraca si─Ö do m─Ö┼╝a:...

┼╗ona zwraca si─Ö do m─Ö┼╝a:
-Kochanie, czy kupisz mi now─ů torebk─Ö?
-Ale po co? Widz─Ö przecie┼╝ doskonale, ┼╝e ta stara jest jeszcze w ┼Ťwietnym stanie.
-No widzisz! Sam m├│wisz, ┼╝e jest stara.

Kolega do kolegi:...

Kolega do kolegi:
- Ustalili┼Ťmy z ┼╝on─ů ┼╝e by┼éoby lepiej aby┼Ť nas ju┼╝ wi─Öcej nie odwiedza┼é. Zgin─Ö┼éy nam pieni─ůdze a tylko ty by┼ée┼Ť u nas wczoraj.
Po paru dniach:
-Witaj ponownie. Pieni─ůdze si─Ö znalaz┼éy, ale mimo wszystko woleliby┼Ťmy aby┼Ť do nas nie przychodzi┼é.
-Ale czemu?
-Niby wszystko w porz─ůdku ale niesmak pozosta┼é.

A mojego ojca, jak zmywał...

A mojego ojca, jak zmywa┼é naczynia, to wessa┼éo w odp┼éyw. Kr─ů┼╝y┼é tak po rurach i wyp┼éyn─ů┼é u s─ůsiadki w wannie, akurat jak bra┼éa k─ůpiel. No, przynajmniej on tak matce powiedzia┼é...

Starsze małżeństwo siedzi...

Starsze ma┼é┼╝e┼ästwo siedzi sobie w milczeniu na werandzie, od czasu do czasu hu┼Ťtawka na kt├│rej siedz─ů si─Ö zako┼éysze, czasem jaki┼Ť ptak co┼Ť za┼Ťpiewa. Og├│lnie jest pi─Öknie. Nagle, ni st─ůd ni zow─ůd, kobieta uderza m─Ö┼╝a w twarz tak mocno, ┼╝e ten a┼╝ wypad┼é w hu┼Ťtawki.
- Za co to? - pyta biedny facet.
- Za trzydzie┼Ťci lat nieudanego seksu.
Facet zmiesza┼é si─Ö i nic nie powiedzia┼é. Znowu na par─Ö d┼éugich minut nasta┼éo milczenie. Znowu ptak, powiew wiatru, delikatne pulsowanie hu┼Ťtawki etc. Nagle facet wymierza ┼╝onie r├│wnie mocny cios.
- A to za co? - pyta zaskoczona kobieta.
- Za to, ┼╝e musia┼éa┼Ť mie─ç por├│wnanie.