#it
emu
psy
syn

W małym polskim miasteczku...

W ma┼éym polskim miasteczku ┼╝yje szcz─Ö┼Ťliwa rodzinka miesza┼äc├│w.
Matka jest cygank─ů, ojciec ┼╝ydem. Pewnego dnia ich ma┼éy synek
Mojsze idzie do mamy i pyta:
- Mamo, je┼Ťli ty jeste┼Ť cygank─ů, a ojciec ┼╝ydem, to kim jestem ja?
- No jak to?! Cyganem, toć ja cię pod sercem cygańskim nosiła,
cyga┼äskie mleko pi┼ée┼Ť. Jeste┼Ť Mojsze cyganem.
- Aha... Poszedł więc synek do taty i pyta:
- Tato, je┼Ťli ty jeste┼Ť ┼╝ydem, a mama cygank─ů, to kim jestem ja?
- No żydem! Toć żyd cię spłodził, żyd cię utrzymuje i jam żem cię
┼╝ycia nauczy┼é. ┼╗ydem jeste┼Ť synu.
- Aha...
Resztę dnia Mojsze chodził zasępiony, więc rodzice po naradzie
postanowili wieczorem przy kolacji o tym z nim porozmawia─ç.
- Mojsze - m├│wi─ů rodzice - czemu si─Ö tak pytasz kim jeste┼Ť?
To─ç to nie jest wa┼╝ne, i tak ci─Ö kochamy, dla nas to nie ma
znaczenia i dla nikogo nie powinno.Czy co┼Ť si─Ö sta┼éo? Ksi─ůdz ci─Ö
napastuje, czy dzieci wy┼Ťmiewaj─ů?
- EEEE tam, po prostu id─ůc dzisiaj ulic─ů zobaczy┼éem na wystawie
nowy rowerek, i wci─ů┼╝ nie wiem, czy si─Ö o niego targowa─ç, czy go
podpie**oli─ç...

Mężczyzna około 40-tki...

M─Ö┼╝czyzna oko┼éo 40-tki pomyka┼é szos─ů w swoim nowiutkim Porsche. Kiedy ju┼╝ dwukrotnie przekroczy┼é dozwolona pr─Ödko┼Ť─ç we wstecznym lusterku zobaczy┼é charakterystyczne czerwono-niebieskie migaj─ůce ┼Ťwiate┼éka. Pewien mocy swojego
samochodu ostro przyspieszy┼é, ale w├│z policyjny nie dawa┼é za wygran─ů. Po chwili zda┼é sobie jednak spraw─Ö, ┼╝e w ten spos├│b mo┼╝e przysporzy─ç sobie wielu k┼éopot├│w i zjecha┼é na pobocze. Policjant podszed┼é do niego, bez s┼éowa sprawdzi┼é prawo
jazdy i powiedział:
- To by┼é dla mnie d┼éugi dzie┼ä, zbli┼╝a si─Ö koniec mojej zmiany, na dodatek jest pi─ůtek trzynastego. Mam do┼Ť─ç papierkowej roboty, wiec je┼Ťli znajdzie pan jakie┼Ť dobre wyt┼éumaczenie na swoja ucieczk─Ö, pozwol─Ö panu odjecha─ç bez mandatu. M─Ö┼╝czyzna pomy┼Ťla┼é chwilk─Ö i powiedzia┼é:
- W zesz┼éym tygodniu moja ┼╝ona zostawi┼éa mnie dla jakiego┼Ť policjanta. Ba┼éem si─Ö, ┼╝e chcia┼é mi j─ů pan odda─ç.
- Życzę miłego weekendu - powiedział policjant.

Zdradzony m─ů┼╝ by┼é ciekaw...

Zdradzony m─ů┼╝ by┼é ciekaw co zrobi jego ┼╝ona, gdy on umrze. Kt├│rego┼Ť dnia zacz─ů┼é udawa─ç... nieboszczyka. Gdy zobaczy┼éa go ┼╝ona, zaraz pobieg┼éa po kochanka. Oboje zdj─Öli mu garnitur, a ubrali w dres, gdy┼╝ uznali ┼╝e szkoda nieboszczyka grzeba─ç w nowym ubraniu. Zdj─Öli mu te┼╝ buty, za┼éo┼╝yli trampki i w takim ubiorze u┼éo┼╝yli w trumnie. Wieczorem nad trumn─ů zebra┼éa si─Ö rodzina, aby op┼éakiwa─ç nieboszczyka.
┼╗ona chc─ůc pokaza─ç sw├│j b├│l po utracie m─Ö┼╝a wo┼éa:
- Dok─ůd odchodzisz m├│j najmilszy?
M─ů┼╝ podnosi si─Ö z trumny i m├│wi:
- Na olimpiad─Ö dz*wko jad─Ö!!!

Wczorajszej nocy kochałem...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

F─ůfara idzie na polowanie....

F─ůfara idzie na polowanie. ┼╗ona pyta:
-Nie zabierasz naboi?
-Tak b─Ödzie znacznie taniej, a rezultat i tak b─Ödzie ten sam, co zwykleÔÇŽ

Dwaj panowie rozmawiaj─ů...

Dwaj panowie rozmawiaj─ů przy kieliszku.
ÔÇô Ech, ┼╝ycie jest ci─Ö┼╝kie... ÔÇô wzdycha jeden z nich. ÔÇô Mia┼éem wszystko o czym cz┼éowiek mo┼╝e marzy─ç: cichy dom, pieni─ůdze, dziewczyn─Ö...
ÔÇô I co si─Ö sta┼éo?!
ÔÇô ┼╗ona wr├│ci┼éa z wczas├│w tydzie┼ä wcze┼Ťniej...

- Znowu zala┼ée┼Ť si─Ö w...

- Znowu zala┼ée┼Ť si─Ö w trupa! Przecie┼╝ da┼ée┼Ť mi s┼éowo, ┼╝e staniesz si─Ö innym cz┼éowiekiem.
- I sta┼éem si─Ö nim, ale ten drugi cz┼éowiek te┼╝ zacz─ů┼é pi─ç..

Księżycowe odbicie srebrzyło...

Ksi─Ö┼╝ycowe odbicie srebrzy┼éo si─Ö w jeziorze, a fale bi┼éy o brzeg r├│wnie mocno, jak fale nami─Ötno┼Ťci, kt├│re porwa┼éy le┼╝─ůc─ů na pla┼╝y par─Ö. Oboje zrobili przerw─Ö na tyle d┼éug─ů, by m┼éody cz┼éowiek wyszepta┼é:
- Kochanie, czy jestem twoim pierwszym kochankiem?
Jej ton g┼éosu zdradza┼é co┼Ť wi─Öcej, ni┼╝ irytacj─Ö:
- Oczywi┼Ťcie, ┼╝e tak! - odpowiedzia┼éa - I tak┼╝e najlepszym. Nie wiem, dlaczego wy m─Ö┼╝czy┼║ni zawsze zadajecie te same, ┼Ťmieszne pytania!

M─ů┼╝ wr├│ci┼é wcze┼Ťniej...

M─ů┼╝ wr├│ci┼é wcze┼Ťniej z delegacji.
Zobaczy┼é, ┼╝e spod ko┼édry ich ma┼é┼╝e┼äskiego ┼éo┼╝a wystaj─ů 4 nogi.
Zdenerwowa┼é si─Ö bardzo, chwyci┼é gruby kij i wali┼é w le┼╝─ůcych ile wlezie.
Zmęczony poszedł do kuchni, a tam wita go żona:
- Witaj, misiu, przyjechali twoi rodzice, po┼éo┼╝yli si─Ö w naszym ┼é├│┼╝ku, ju┼╝ si─Ö z nimi przywita┼ée┼Ť?

Kowalski widzi swoj─ů...

Kowalski widzi swoj─ů ┼╝on─Ö wychodz─ůc─ů z salonu kosmetycznego. Wzdycha:
- No c├│┼╝... Zrobili co mogli...