Dziś rano dziadek zwołał cała rodzinę do salonu:
- Muszę wam coś oznajmić wyznał tak naprawdę nie mam Alzheimera, przez ten cały czas udawałem. Tak mi przykro...
Nikt z nas nie był zaskoczony. Mówi to co rano od 17 lat.
Mam kolegę. Pamiętam, jak jeszcze przed ślubem "zachęcaliśmy" go do małżeństwa:
- Człowieku, popatrz na swoją przyszłą teściową. Przecież wiesz, że jak chcesz zobaczyć jak będzie wyglądała twoja zona w przyszłości to spójrz na matkę (a teściowa jego to kawał baby był).
Drapał się w głowę bidulek i odpowiadał:
- No wiem, ale mam dylemat. Bo kiedy słyszę jak teściu narzeka, że jej się ciągle chce, to się nie mogę doczekać.