psy
fut
lek
emu
#it
hit
syn

Nie ma sprawiedliwości...

Nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Gdy Obama wydrukuje 800 mld dolarów, które rozda później wszelakiej maści potrzebującym to jest to pakiet antykryzysowy. Gdy statystyczny John Smith dodrukuje sobie kilka stów i rozda je kilku potrzebującym dziwkom to zamiast do Davos zaproszą go do San Quentin.

U lekarza:...

U lekarza:
- I jak tam z pani kleptomanią? Jest poprawa?
- Jest panie doktorze. Do tej pory brałam, co popadło, a teraz tylko co cenniejsze przedmioty.

- Ech, z dziewczynami...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

jak bladynka liczy otrzymane...

jak bladynka liczy otrzymane smsy.
raz, dwa,trzy cztery doszło

- Cześć, jestem Magda....

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

PRECYZYJNA EKSPEDIENTKA...

PRECYZYJNA EKSPEDIENTKA

W długi weekend byłem w jurze krakowsko-częstochowskiej, a konkretniej w Ogrodzieńcu. Pewnego dnia, przed pójściem na szlak, wstąpiliśmy do sklepu celem zakupienia jakichś czekolad, czy czegoś do picia. Uwagę znajomego przykuły stojące w lodówce, w niedużym wiadereczku śledzie, które były doskonałym dodatkiem do pewnego rodzaju napoju wyskokowego.
Postanowił spytać całkiem ładną panią ekspedientkę, w jakiej zalewie są te śledzie. Niestety nie sprecyzował pytania i spytał po prostu:
- Przepraszam, w czym są te śledzie?
Pani ekspedientka odparła mu na to, z przeuroczym uśmiechem, zadowolona z tego, że znała odpowiedź:
- W wiaderku.

Pewien sześćdziesięciolatek...

Pewien sześćdziesięciolatek przychodzi do pubu z uwieszoną na jego ramieniu prześliczną 25-letnią, biuściastą blondyneczką.
- Gdzie ustrzeliłeś taką kochaneczkę, stary? - na boku pytali znajomi
- To nie kochanka, to moja żona.
- Hej, jak ją przekonałeś żeby wyszła za takiego starego capa?
- Skłamałem co do mojego wieku
- Powiedziałeś, że masz tylko 50?
- Nie, powiedziałem, że mam 90.

Wczoraj wyznałem wszystkie...

Wczoraj wyznałem wszystkie grzechy swojej dziewczynie.
- I co?
- Nie pomogło, za trzy tygodnie ślub.

Lotnisko Okęcie. 10 kwietnia...

Lotnisko Okęcie. 10 kwietnia 2010 roku. Godzina 7:27. Kontroler daje zgodę na start rządowego Tu-154.
Tymczasem nieopodal pasa startowego dziadek dorabia, kosząc trawę tradycyjną, konwencjonalną kosą. Deszczyk lekko mży, więc zarzucił na głowę kaptur od płaszcza. Widząc zbliżający się samolot, odchodzi w bok, staje, przewiesza kosę przez ramię. Za chwilę mija go przyspieszający tupolew. Dziadek macha wolną ręką...
Samolot wystartował. Pilot zgłasza wieży:
- Wieża, każcie dziadkowi następnym razem chociaż kosę w trawie położyć, bo nam mało pasażerowie nie powyskakiwali!

Pewnego dnia w wiosce...

Pewnego dnia w wiosce indian przychodzi do szamana jeden z ludzi i mówi:
- Czarownik, czarownik, wódz umiera!
- Umyjcie go w błocie - powiedział.
Za godzinę przychodzi ten sam człowiek i mówi:
- Czarownik, to nie pomaga!
- Nałóżcie mu jaja na oczy - powiedział
Za pół godziny przychodzi ten sam człowiek i mówi:
- Czarownik, wódz umarł!
- A nałożyliście mu jaja na oczy?
- Dociągneliśmy tylko do pempka...