Stoję sobie w kolejce, przy kasie, w spożywku i słyszę jak młodzież zamawia sobie piwo:
- 10 schłodzonych "Leszków" na mecz.
Kasjerka:
- To może jeszcze pudełko chusteczek zapakować?
Stoimy sobie z Pushkinem "na bramce" w Venie i robimy "sito" pytając o hasło. Nieświadomych wysyłamy wrednie z powrotem po schodach mówiąc, że jest napisane na kartce przy wejściu.
Przyszły dwie osoby. Nie znały hasła. Zostały wysłane na górę z informacją o kartce. Wracają i dumne z siebie informują:
- ZATRUDNIMY KUCHARZA
Obserwowałem jak mój pies przez dziesięć minut kręcił się za własnym ogonem. Ech, durne psy, głupie, żałosne stworzenia, tak łatwo potrafią zająć się czymś bzdurnym.
Dziesięć minut patrzyłem.
Polak Rosjanin i Niemiec zalozyli sie kto wykona lepszy skok z dziesiatego pietra wiezowca pierwszy Niemiec mowi ze skoczy do miski z woda i nic mu sie niestanie skacze dwa salta w powietrzu wpada do miski z woda wychodzi caly i nic mu nie jest Polak iRusek bija brawo. Rusek mowi to ja skocze do szklanki z woda i nic mi sie niestanie skacze salta obroty piruety wpada do szklanki z woda wychodzi wszystko wporzadku Polak z Niemcem zachwyceni. No to Polak zeby ich przebic mowi ze skoczy na mokra scierke ok skacze salta obroty piruety w koncu walnol na ta sciere caly polamany poobijany budzi sie po miesiacu w szpitalu akurat odwiedzil go Niemiec i Rusek i pytaja Polaka co sie stalo tak fajnie ci szlo te salta piruety co sie stalo?Na to Polak w sumie nic ale jak Dorwe tego ch**a co mi scierke wykrecil to k...a zabije.
Józef: Macie jakieś pokoje?
Kobita: Nie, jesteśmy pełni.
Józef: Pani słucha... Moja żona jest w ciąży...
Kobita: Hej! To nie moja wina!
Józef: No, moja też nie...
Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze mam chorobę zwierzęcą.
- Jaką?
- Cały czas jestem głodna jak wilk.
- Proszę się położyć zaraz panią zbadam.
Po zbadaniu lekarz mówi:
- Ma pani jeszcze jedną chorobę zwierzęcą. Jest pani brudna jak świnia.
Trzy katolickie matki chwalą się swoimi synami.
- Mój syn jest biskupem i wszyscy mówią do niego "eminencjo" - chwali się pierwsza matka.
- Och, a mój syn został niedawno kardynałem. Teraz wszyscy zwracają się do niego "ekscelencjo" - mówi druga.
Trzecia z matek zamyśla się na chwilę i wreszcie mówi:
- A mój syn ma 185 cm wzrostu i jest striptizerem. Kiedy wychodzi na scenę i zaczyna tańczyć, to wszystkie kobiety wołają "Mój Boże!"