#it
emu
fut
hit
lek
psy
syn

NIUNIEK KASKADER...

NIUNIEK KASKADER

Jakieś 200 metrów ode mnie w bloku mieszka mój kumpel Niuniek. Znamy się jak łyse konie od pierwszej klasy podstawówki. Niuniek mieszka na parterze. Budynek
taka standardowa płyta z początku lat siedemdziesiątych, osiedle wojskowe. Drzwi do klatki schodowej Niuńka też były standardowe, jak to w blokowiskach. Taka
metalowa rama. Na górze duża, gruba szyba. Jak się od niego wychodziło, to każdy zbiegał po schodach i pchał mocno rękami tą szybę, bo drzwi się ciężko otwierały.
Pewnego wieczora wybraliśmy się z kumplem Lewym do Niuńka, ale umówiliśmy się pod jego blokiem. Tak się złożyło, że w nocy ktoś zbił tą szybę w drzwiach. Rano dozorca usunął jej resztki i zostało takie puste okno w żelaznej ramie. Dochodziliśmy już do bloku z Lewym i widzimy, jak Niuniek zbiega po schodach...
wyciąga ręce żeby pchnąć szybę... Szyby nie ma. Wylatuje przez okno, wykonując potem klasycznego tygryska z fikołkiem... Wstaje, otrzepuje się i jakby nigdy nic mówi:
- Macie fajki?

BIM BAM BOM TY S......

BIM BAM BOM TY S...

Leżymy na plaży ja, ojciec i chrześnica (4 lata). W pewnym momencie Dziewczynka wypala do wujka:
- Co to jest? (pokazuje palcem na krocze)
Ojciec:
- Aaa dzwonek - odpowiedział zmieszany.
Dziewczynka:
- Ooo, oo. A mogę podzwonić?
Ojciec:
- Nie.
Dziewczynka:
- A czemu? Co się popsuł? - odpaliła szybko i niewinnie dziewczynka powodując śmiech plażowiczów, a ja do teraz czuje piasek w ustach, tak się wgryzłem weń ze śmiechu.

W 1945 roku Rosjanie...

W 1945 roku Rosjanie wjeżdżają na czołgu do Zakopanego. Nagle otwiera się właz i wyskakuje dwóch ruskich. Zobaczywszy, że na progu chaty siedzi stary gazda i pyka fajkę, pytają:
- Gazdo, żonę miejecie?
- Mom
- To Dawaj!
- Kiej na hali
- Mać job. A córkę miejecie?
- Mom
- To dawaj!
- Kiej tyż na hali
- A krowu miejecie?
- Mom
- To dawaj!
- Kiej tyżna hali
- Job twoju mać. A kozu wy miejecie?
- Mom
- Kuda?
- W obórce
Ruscy polecieli do obórki, zrobili swoje, zapięli rozporki i odjechali, a stary gazda pykając fajkę rozmyśla:
- Mój Bozycku, cłek taki stary, a nie wiedzioł skąd się biorą Kozaki.

Co ma łyżka wspólnego...

Co ma łyżka wspólnego z jesienią? To proste : je sie nią ...

Poranek. Mąż budzi się...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

DZIECIĘCA SZCZEROŚĆ...

DZIECIĘCA SZCZEROŚĆ

Dziś wzięłam wolne, więc integracja z córką pełna i tak leżymy, przytulamy się, rozmawiamy o sprawach istotnych dla sześciolatki... Nagle młodej się zebrało na kolejne z wyznań:
- Mamcia, wiesz co... Masz najładniejszy głos ze wszystkich mam na świecie. Ty powinnaś w radiu pracować (pracowałam kiedyś - tak na marginesie), albo nie, Ciebie w telewizji powinni pokazywać!
Ja oczywiście w swej naiwności, z połechtanym mocno ego - w końcu dzieci są najsurowszymi recenzentami - ciągnę wątek:
- Naprawdę Nadusiu, tak Ci się mama podoba?
Na co Młode bez żadnej litości odpala:
- Mama, no nie przesadzaj! Po prostu dobrze by było żeby zobaczyli, kto jest ukryty za tym fajnym głosem...

Jasiu, gdzie pracuje...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

A BUZI?...

A BUZI?

Opowieść z second-hand’u. Pewien osobnik (nazwijmy go Maciek) udał się na egzamin prawa jazdy w Walentynki. Zakupił kartkę z życzeniami dla swojej lubej przed "zdawką". Zapakował ją w kopertę i schował do kurtki. Gdy już zasiadł do samochodu egzaminacyjnego, wyjął podarek, gdyż mógłby się pomiąć i położył go w schowku na desce rozdzielczej. Po około 5 minutach jazdy lekko zdenerwowany Maciek spostrzegł, że nie włączył świateł, ale z miną pokerzysty twardo kontynuował. Panowie szczęśliwie dotarli do celu, Maciek zaparkował samochód, a pan egzaminator, jak gdyby nigdy nic, wziął kopertę i po:
- Gratuluje, zdał pan.
wyszedł z samochodu...

Na światłach jeden kierowca...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

Wchodzi do autobusu niski,...

Wchodzi do autobusu niski, maksymalnie "napakowany" szczyl i mówi:
- Jestem mały Tadzio, "pakero"! - powiedział, potrząsając głową. - I nie kasuje biletów! - dodał.
Kierowca spojrzał w lusterko, ale kiedy zobaczył napakowanego gówniarza, nic nie powiedział tylko ruszył dalej.
Za tydzień znów do tego samego autobusu wchodzi ten sam szczyl i mówi:
- Jestem mały Tadzio, "pakero" i nie kasuje biletów!
Kierowca znów spogląda w lusterko, ale weź i zwróć takiemu uwagę, jeszcze gębę obije. Trudno - jedzie dalej.
Sytuacja powtórzyła się przez kilka następnych tygodni. Kierowca w końcu nie wytrzymał; wziął 3 miesiące bezpłatnego urlopu, zaczął chodzić na siłownię, boks, zaczął brać koks, ćwiczył bez ustanku. Rozrósł się tak, że jak wrócił do pracy koledzy go nie poznali.
Wsiada do autobusu, jedzie w trasę i myśli: "Niech teraz ten gnojek tylko spróbuje tego co poprzednio". Na którymś przystanku wsiada znajomy szczyl i mówi:
- Jestem mały Tadzio, "pakero" i nie kasuje biletów.
Kierowca wypada z kabiny podbiega do niego i krzyczy z góry:
- A to niby, cholera, dlaczego?!!
- Bo mam miesięczny...