Wychodzi stary i kompletnie ślepy Indianin przed wigwam.Staje w rozkroku i zaczyna się klepać. Najpierw po udach, potem po brzuchu, nerach, szyi, głowie... W końcu natrafia ręką na usta i...cała preria słyszy klasyczne "ŁUŁUŁUŁUŁU!!!
Wraca Icek z pogrzebu żony - Icek i jak się czujesz?! - Wyobraź sobie, że ten mały spacerek całkiem nieźle mi zrobił
- Halo, Tania, jesteś w domu? - Tak! - Masz makijaż? - Nie! - Świetnie, zejdź szybko na dół, bo mnie jakieś dresy gonią!
U doktora: - Ze zdjecia rentgenowskiego wynika, że ma pan złamane żebro. - O rany!!! - Spokojnie, już to poprawiliśmy w photoshopie.
- Koleżanki, w piątek wychodzę za mąż! - O której? - O 14:30. - A balanga o której się zaczyna? - O 18:00. - A za kogo?