#it
emu
psy
syn

Kabaret Dupek: "Rozum" wyk. Radek Sikorek

Jak pomidor traci cnot─Ö?...

Jak pomidor traci cnot─Ö?
- Kiedy si─Ö go pieprzy.

Wisz─ů dwa leniwce na...

Wisz─ů dwa leniwce na drzewie. Pierwszego dnia, nic, drugiego nic, trzeciego te┼╝. Czwartego dnia jeden z nich poruszy┼é g┼éow─ů. A drugi na to:
-Rysiek, ale┼╝ ty jeste┼Ť nerwowy!

Wiejski proboszcz daje...

Wiejski proboszcz daje si─Ö ogoli─ç lokalnemu golibrodzie. Ten przez swoj─ů niezdarno┼Ť─ç i trz─Ös─ůce si─Ö r─Öce zacina ksi─Ödza kilkakrotnie. W ko┼äcu S┼éuga Bo┼╝y nie wytrzymuje:
- M├│j synu, i tak to w┼éa┼Ťnie wygl─ůda, gdy si─Ö non stop chleje! Fryzjer przytakuje:
- Zgadza si─Ö, prosz─Ö ksi─Ödza, sk├│ra si─Ö robi przez to taka porowata...

Panowie, nie ma ┼╝art├│w!...

Panowie, nie ma żartów! Chwila nieuwagi i mała, przypadkowa iskra
nami─Ötno┼Ťci mo┼╝e si─Ö nieoczekiwanie zmieni─ç w ognisko domowe...

Ksi─ůdz przychodzi do...

Ksi─ůdz przychodzi do spowiedzi i m├│wi:
- proszę księdza bo ja w czasie wojny ukrywałem żyda w piwnicy
- to nie jest zły uczynek
- no ale proszę księdza on mi płacił 100 złotych dziennie
- to nic ryzykowa┼ée┼Ť ┼╝ycie
Dziadek odchodzi ale po chwili wraca i m├│wi:
- to może powinien mu powiedzieć że wojna się już skończyła?

Dw├│ch my┼Ťliwych wybra┼éo...

Dw├│ch my┼Ťliwych wybra┼éo si─Ö do lasu. Jeden z nich nagle upad┼é. Drugi po ogl─Ödnym zbadaniu kolegi stwierdzi┼é, ┼╝e jego ga┼éki oczne wywr├│ci┼éy si─Ö na drug─ů stron─Ö i ┼╝e chyba nie oddycha. Chwyci┼é za telefon kom├│rkowy i zadzwoni┼é na pogotowie.
- M├│j kolega jest martwy. Co mog─Ö zrobi─ç? ÔÇô zapyta┼é piel─Ögniark─Ö, kt├│ra odebra┼éa telefon.
- Tylko spokojnie ÔÇô us┼éysza┼é my┼Ťliwy w s┼éuchawce. ÔÇô Najpierw musimy si─Ö upewni─ç czy ta osoba jest martwa.
Nastała chwila ciszy, po której pielęgniarka usłyszała przez telefon strzał.
- OK, to co teraz? ÔÇô odezwa┼é si─Ö w telefonie z powrotem g┼éos my┼Ťliwego.

Te┼╝ tak macie?...

Te┼╝ tak macie?
Wracacie z imprezy, p├│┼║n─ů noc─ů, na piechot─Ö, przez opustosza┼ée miasto. Przed wami idzie jaka┼Ť kobieta, idzie za wolno, ale nie chcecie jej przestraszy─ç, wi─Öc idziecie jej tempem. Mimo wszystko, ona my┼Ťli sobie, ┼╝e idzie za ni─ů jaki┼Ť zboczeniec, wi─Öc przyspiesza. Wy te┼╝, nareszcie mo┼╝ecie i┼Ť─ç normalnym krokiem. Ona zaczyna biec, a Wy nie wiecie czemu, te┼╝ zaczynacie biec. W ko┼äcu j─ů doganiacie, gwa┼écicie, a ta jeszcze w s─ůdzie ma czelno┼Ť─ç m├│wi─ç, ┼╝e tego nie chcia┼éa.

Jedzie Natasza z lejtnantem...

Jedzie Natasza z lejtnantem w jednym przedziale. Porucznik czyta Prawdę, Natasza bezskutecznie usiłuje zwrócić na siebie jego uwagę:
- Tawariszcz lejtnant, jak nazywa si─Ö kamie┼ä w pa┼äskim pier┼Ťcionku?
- Ech, Nataszko... jako┼Ť mi si─Ö dzi┼Ť nie chce...