#it
emu
psy
syn

Pracownik it

Dzwoni j─ůka┼éa do Stacji...

Dzwoni j─ůka┼éa do Stacji Sanepidu:
- Cz czy czy czy t t to St Staacja S S Sa Sane Sanepidu?
- Tak. Słucham?
- Ja ja chc chc chcia chcia┼éem z zg zg┼é zg┼éosi─ç, ┼╝ ┼╝ ┼╝e na na m moj mojej u u ulicy le le le┼╝y zd zd zdech┼éy k k k ko┼ä, l le le┼╝y ju┼╝ od od k k kilku d dni i st st stra strasznie ┼Ť ┼Ťm ┼Ťmie ┼Ťmierdzi...
- A na jakiej ulicy Pan mieszka?
- Na na F F F...
- Floriańskiej?
- Nie, na F F ...
- Fiderkiewicza?
- Nie, na F.. F...
- A id┼║ Pan w choler─Ö...
Po godzinie ten sam j─ůka┼éa dzwoni do Stacji Sanepidu:
- Cz cz cz czy t t to Sta Sta Stacja S S San San Sanep Sanepidu?
-To znowu Pan, słucham?
- Ja ja chc chcia chcialem
- Wiem konia zdech┼éego chcia┼é Pan zg┼éosi─ç, ┼╝e na ulicy le┼╝y i ┼Ťmierdzi, a na jakiej ulicy le┼╝y ten ko┼ä?
- Na F F F F..
- Floriańskiej?
- T Tak, j już g go p p prz prz przep przepchałem ...

Wraca gostek zawiany...

Wraca gostek zawiany z imprezki i spotyka pana
Kazia - rejonowego listonosza.
- Witam Panie Kaziu!
- Witam, witam, widzę że była ciężka nocka.
- Ano by┼éa Panie Kaziu. Mieli┼Ťmy ma┼é─ů imprez─Ö z s─ůsiadami. Grali┼Ťmy w tak─ů gr─Ö "Kto ja jestem".
- Tak? A na czym ona polega?
- Facet ubiera si─Ö w wielkie prze┼Ťcierad┼éo z dziurk─ů, przez kt├│r─ů wystawia "ma┼éego", a kobiety po dotyku musz─ů odgadn─ů─ç kto jest pod prze┼Ťcierad┼éem.
- To szkoda, że i mnie tam nie było.
- No, nie wiem, nie wiem, panie Kaziu... Parę razy padło Pana imię...

Przyszedł bardzo zakłopotany...

Przyszedł bardzo zakłopotany facet do lekarza:
- Panie doktorze, mam pomara┼äczowe pr─ůcie. Nie wiem co robi─ç - powiedzia┼é.
Zszokowany lekarz obejrza┼é narz─ůd i powiedzia┼é:
- To bardzo dziwny przypadek, ale nie mo┼╝emy wykluczy─ç choroby wenerycznej.
Czy mia┼é pan ostatnio jakie┼Ť przygodne kontakty seksualne?
- Nie, przez ostatnie tygodnie nie ruszałem się z domu.
- I co pan robił w tym domu?
- Nic. Ogl─ůda┼éem filmy porno i jad┼éem chipsy.

Do m├│zgu dochodzi┼éy wie┼Ťci...

Do m├│zgu dochodzi┼éy wie┼Ťci z r├│┼╝nych organ├│w, ┼╝e co┼Ť jest nie tak, wi─Öc zwo┼éa┼é walne zgromadzenie, aby om├│wi─ç ten problem.
- Witam wszystkich! Czas na pro┼Ťby, skargi, za┼╝alenia. M├│wcie!
Pierwsze odezwały się nerki:
- Szanowny m├│zgu, prosimy o tydzie┼ä urlopu. Nasz pan ci─ůgle co┼Ť pije, a my ju┼╝ nie mo┼╝emy wytrzyma─ç, padamy z wycie┼äczenia!
- Macie moj─ů zgod─Ö - odpar┼é m├│zg. - Tydzie┼ä urlopu. Kto nast─Öpny?
Odezwa┼éa si─Ö w─ůtroba:
- Ja te┼╝ ju┼╝ nie mog─Ö, facet ci─ůgle chla gorza┼é─Ö i ja wysiadam. Prosz─Ö o 10 dni urlopu.
- Proszę bardzo - zadecydował mózg. - Kto następny?
Odzywaj─ů si─Ö p┼éuca:
- My prosimy o 2 tygodnie wolnego, bo nasz pan ci─ůgle pali i pali. Ledwo dychamy od tego dymu, ledwo ci─ůgniemy.
- Wyra┼╝am zgod─Ö - odpar┼é m├│zg. - Czy kto┼Ť jeszcze?
W tym momencie rozległ się ledwo słyszalny głosik:
- Ja te┼╝! Ja te┼╝ poprosz─Ö o 2 tygodnie urlopu!
- Mo┼╝e by┼Ť chocia┼╝ wsta┼é i si─Ö przedstawi┼é! - krzykn─ů┼é m├│zg.
- Gdybym mógł stać, to nie prosiłbym o urlop!

Syn pracuj─ůcy u ojca...

Syn pracuj─ůcy u ojca - ┼╗yda w sklepie pyta go:
- Tate, a co to jest etyka?
- Widzisz synu jakby ci to wyt┼éumaczy─ç. Wyobra┼║ sobie, ┼╝e do sklepu przychodzi klient kupuje towar za 100 rubli, p┼éaci banknotem 200 rublowym i przez przypadek zapomina zabra─ç wydan─ů mu reszt─Ö. Wtedy wchodzi w gr─Ö etyka: czy zabra─ç te pieni─ůdze, czy podzieli─ç si─Ö nimi ze wsp├│lnikiem.

- Kochanie, chyba powinni┼Ťmy...

- Kochanie, chyba powinni┼Ťmy si─Ö rozsta─ç. Za du┼╝o nas r├│┼╝ni ÔÇô Ty chcesz dzieci, ja nie.
- Troch─Ö za p├│┼║no, dupku! ÔÇô krzykn─Ö┼éa mi─Ödzy skurczami.

Pacjentka skarżyła się...

Pacjentka skar┼╝y┼éa si─Ö lekarzowi ,┼╝e moczy si─Ö w nocy. Lekarz zapyta┼é o genez─Ö tego zjawiska. Odpowiedzia┼éa ,┼╝e co noc ┼Ťni si─Ö jej krasnoludek i pyta -Lejemy ? - No i ja lej─Ö, Szanowny Panie Doktorze-konstatuje pacjentka ,ko┼äcz─ůc wyw├│d. Lekarz ,zas─Öpi┼é si─Ö, po czym rzek┼é.- Droga Pani, je┼Ťli dzi┼Ť w nocy przyjdzie krasnoludek i zapyta - Lejemy ? Prosz─Ö mu stanowczo odpowiedzie─ç -Nie, nie lejemy.Po┼╝egnali si─Ö i nast─Öpnego dnia...No i jak tam Szanowna Pani -pomog┼éo ? -W pewnym sensie Panie Doktorze. Doktor zmarszczy┼é czo┼éo i dr─ů┼╝y┼é-A czy pojawi┼é si─Ö krasnoludek ? -Tak. A czy zapyta┼é czy "Lejemy"? - Tak. Odpowiedzia┼éa mu Pni stanowczo -"Nie,nie lejemy "? Tak! I mimo wszystko Szanowna Pani la┼éa ?! Nie !!! No wi─Öc sukces ,prosz─Ö Pani, gratuluj─Ö. Nooooo, niezupe┼énie ,Panie Doktorze...Zapyta┼é: A mo┼╝e ma┼ée sranko ?

Przychodzi dziewczyna...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Czukcza my┼Ťliciel siedzi...

Czukcza my┼Ťliciel siedzi w swoim namiociku na zboczu g├│ry i my┼Ťli. W pewnej chwili wpada inny Czukcza:
- Jedna z twoich k├│z spad┼éa w przepa┼Ť─ç
Ten jednak nie reaguje. Za jaki┼Ť czas zn├│w przychodzi pomocnik:
- Kolejna twoja koza spad┼éa w przepa┼Ť─ç.
Jednak i tym razem nie by┼éo odzewu ze strony naszego my┼Ťliciela. Po nied┼éugim czasie po raz kolejny wbiega przera┼╝ony Czukcza:
- Wszystkie twoje kozy spad┼éy w przepa┼Ť─ç!
Czukcza zmy┼Ťli┼é si─Ö g┼é─Öboko
- hm....hm...znaczy zauwa┼╝alna jest tendencja...