#it
emu
psy
syn

Cerkiew. Ślub. Pop pyta...

Cerkiew. Ślub. Pop pyta pana młodego:
- Czy bierzesz t─Ö kobiet─Ö za ┼╝on─Ö?
- A co, ma pan inn─ů do wyboru?

- Czy naprawd─Ö wierzysz...

- Czy naprawd─Ö wierzysz , ┼╝e tw├│j m─ů┼╝ co niedziel─Ö chodzi na ryby?
- Tak
- Jakie masz dowody?
- Jeszcze nigdy nie przyniósł mi ryby

M─ů┼╝ wr├│ci┼é z pracy i...

M─ů┼╝ wr├│ci┼é z pracy i zobaczy┼é, jak tr├│jka jego dzieci siedzia┼éa przed domem, ci─ůgle ubrana w pi┼╝amy i bawi┼éa si─Ö w b┼éocie w┼Ťr├│d pustych pude┼éek po chi┼äszczy┼║nie, porozrzucanych po ca┼éym ogr├│dku. Drzwi do auta ┼╝ony by┼éy otwarte, podobnie jak drzwi wej┼Ťciowe do domu i nie by┼éo najmniejszego ┼Ťladu po psie. M─Ö┼╝czyzna wszed┼é do domu i zobaczy┼é jeszcze wi─Ökszy ba┼éagan. Lampa le┼╝a┼éa przewr├│cona, a chodnik by┼é zawini─Öty pod sam─ů ┼Ťcian─Ö.
Na ┼Ťrodku pokoju g┼éo┼Ťno gra┼é telewizor na kanale z kresk├│wkami, a jadalnia by┼éa zarzucona zabawkami i r├│┼╝nymi cz─Ö┼Ťciami garderoby. W kuchni nie by┼éo lepiej: w zlewie sta┼éa g├│ra naczy┼ä, resztki ┼Ťniadania by┼éy porozrzucane po stole, lod├│wka sta┼éa szeroko otwarta, psie jedzenie by┼éo wyrzucone na pod┼éog─Ö, st┼éuczona szklanka le┼╝a┼éa pod sto┼éem, a przy tylnych drzwiach by┼éa usypana kupka z piasku.
M─Ö┼╝czyzna szybko wbieg┼é na schody, depcz─ůc przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zwa┼╝a┼é na to, tylko szuka┼é swojej ┼╝ony. Zaniepokoi┼é si─Ö, ┼╝e mo┼╝e jest chora, albo ┼╝e sta┼éo si─Ö co┼Ť powa┼╝nego. Zobaczy┼é, ┼╝e spod drzwi do ┼éazienki wyp┼éywa woda. Zajrza┼é do ┼Ťrodka i zobaczy┼é mokre r─Öczniki na pod┼éodze, rozlane myd┼éo i kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego le┼╝a┼éy porozwijane mi─Ödzy tym wszystkim, a lustro i ┼Ťciany by┼éy wymalowane past─ů do z─Öb├│w.
Przyspieszy┼é kroku i wszed┼é do sypialni, gdzie znalaz┼é swoj─ů ┼╝on─Ö, le┼╝─ůc─ů na ┼é├│┼╝ku w pi┼╝amie i czytaj─ůc─ů ksi─ů┼╝k─Ö. Spojrza┼éa na niego, u┼Ťmiechn─Ö┼éa si─Ö i zapyta┼éa jak mu min─ů┼é dzie┼ä. Popatrzy┼é na ni─ů z niedowierzaniem i zapyta┼é:
- Co tu się dzisiaj działo?
U┼Ťmiechn─Ö┼éa si─Ö ponownie i odpowiedzia┼éa:
- Pami─Ötasz, kochanie, ┼╝e codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz mnie, co ja do cholery dzi┼Ť robi┼éam?
- Tak - odpowiedzia┼é z niech─Öci─ů.
- Wi─Öc dzi┼Ť tego nie zrobi┼éam.

M─ů┼╝ wraca z pracy wcze┼Ťniej...

M─ů┼╝ wraca z pracy wcze┼Ťniej ni┼╝ zwykle i zastaje ┼╝on─Ö le┼╝─ůc─ů w po┼Ťcieli.
- Co się stało, kochanie?
- Źle się czuję, więc położyłam się do łóżka.
- To dlaczego le┼╝ysz naga? Poczekaj, zaraz wyjm─Ö z szafy twoj─ů koszul─Ö nocn─ů.
- Tylko nie z szafy, tam straszy!
M─ů┼╝ otwiera szaf─Ö i widzi go┼éego s─ůsiada.
- No wiesz, Stefan? Nigdy bym si─Ö po tobie tego nie spodziewa┼é. ┼╗ona chora, a ty j─ů jeszcze straszysz!

- Dlaczego nie chodzisz...

- Dlaczego nie chodzisz z m─Ö┼╝em na pokazy mody?
- Po co? Ja zaczynam marzy─ç o nowych ciuchach, a on o nowej ┼╝onie.

Dzwoni telefon:...

Dzwoni telefon:
- Dzień dobry, czy mogę z Jola?
- Niestety małżonki nie ma w domu.
- To wiem, jest u mnie - pytam, czy mog─Ö...

Wigilijny poranek. ┼╗ona...

Wigilijny poranek. ┼╗ona budzi Stefana o 7.00.
- Stefan, no Stefan, nie mam masła. Słyszysz?
- A co ja na to poradz─Ö.
- Ubieraj si─Ö i id┼║ do sklepu.
- Ale ja nie wiem gdzie jest w sklepie masło. ( kombinuje Stefan)
- Wejdziesz, naprzeciwko kasy s─ů lod├│wki, w pierwszej jest mleko, a w drugiej mas┼éo, id┼║. Stefan wsta┼é, ubra┼é si─Ö poszed┼é do sklepu. Przeszed┼é obok kas, podszed┼é do lod├│wki, wyj
─ů┼é mas┼éo i poszed┼é zap┼éaci─ç. Na kasie sta┼éa zajeb***a laseczka. Stefan troch─Ö z ni─ů pogada┼é, po┼╝artowa┼é, a laska niespodziewanie zaproponowa┼éa aby poszli do niej. Poszli i troszk─Ö potentegowali. Po upojnym popo┼éudniu Stefan budzi si─Ö i widzi ┼╝e jest przed 20.00. Wyskakuje z ┼é├│┼╝ka i m├│wi do laski
- Masz m─ůk─Ö?
- Mam.
- To przynie┼Ť szybko i posyp mi r─Öc─Ö.
Laska zdziwiona przynoszi m─ůk─Ö i posypuje r─Öce Stefana po czym on wybiega z domu.
W domu Stefanowi drzwi otwiera ┼╝ona.
- Stefan gdzie┼Ť ty by┼é, rodzina si─Ö zjecha┼éa, zjedli┼Ťmy kolacj─Ö bez mas┼éa.......Gdzie by┼ée┼Ť?
- Skarbie, jestem ci winny wyja┼Ťnienie. Ot├│┼╝ poszed┼éem do sklepu, z lod├│wki wyj─ů┼éem mas┼éo i poszed┼éem zap┼éaci─ç. Na kasie sta┼éa zajeb***a laseczka, troch─Ö z ni─ů pogada┼éem, po┼╝artowa┼éem, a ona mnie zaprosi┼éa do siebie a u niej troch─Ö zabradzia┼╝yli┼Ťmy Obudzi┼éem si─Ö i szybko przyjecha┼éem do domu.
Żona wysłuchała wszystkiego spokojnie i ze zniecierpliwieniem w głosie powiedziała:
- Poka┼╝ r─Öce.
Stefan pokaza┼é obsypane w m─ůce r─Öce, na co ┼╝ona:
-Pie****sz, Stefan, znowu by┼ée┼Ť na kr─Öglach!

Ma┼╝ wraca od innej o...

Ma┼╝ wraca od innej o czwartej nad ranem.
Zapala ┼Ťwiat┼éo i widzi ┼╝on─Ö z wa┼ékiem w r─Öce.
- Zwariowa┼éa┼Ť! O czwartej rano kluski robisz?

Do baru wchodzi m─Ö┼╝czyzna....

Do baru wchodzi m─Ö┼╝czyzna. Siada na sto┼éku i zamawia piwo. Wypija je, zagl─ůda do swojej kieszeni, krzywi si─Ö i zamawia nast─Öpny kufel. ┼üyka piwo, znowu zagl─ůda do kieszeni, krzywi si─Ö i zamawia jeszcze raz. Powtarza operacj─Ö kilkakrotnie. Zaintrygowany barman pyta:
- Dlaczego za ka┼╝dym razem po wypiciu piwa zagl─ůda pan do kieszeni?
- Mam tam zdj─Öcie ┼╝ony. Je┼╝eli patrz─Ö na ni─ů i zaczyna mi si─Ö podoba─ç, to jest to znak, ┼╝e czas ju┼╝ do domu.

Dw├│ch kumpli przy piwie:...

Dw├│ch kumpli przy piwie:
- Podobno niedawno si─Ö o┼╝eni┼ée┼Ť?
- Tak.
- Oho, to teraz ju┼╝ wiesz, czym jest prawdziwe szcz─Ö┼Ťcie.
- Nooo, wiem, ale ju┼╝ jest za p├│┼║no...