fut
lek
emu
#it
hit
syn
psy

Ch艂opak do dziewczyny:...

Ch艂opak do dziewczyny:
- Zosiu, nie obra藕 si臋, ale co艣 ci powiem.
- Co?
- Ta sukienka ci臋 troch臋 pogrubia.
- O 偶esz... Ju偶 zdejmuj臋.
- A ten stanik to ci w og贸le ze 20 kilo dodaje.

Dlaczego m臋偶czy藕ni lubi膮...

Dlaczego m臋偶czy藕ni lubi膮 kawa艂y o blondynkach?
- Bo tylko te rozumiej膮.

Podczas kursu na ska艂kach...

Podczas kursu na ska艂kach wspina sie m艂oda adeptka razem z instruktorem.
Nagle dziewczyna zaczyna szuka膰 rek膮 nerwowo... i m贸wi:
- Panie instruktorze, nie mam chwytu!
Instruktor uspokaja:
- Poszukaj, sprawd藕 po prawej. Po chwili dziewcze krzyczy uradowana:
- Mam! Mam szpar臋, ca艂a r臋ka wchodzi!
- Ty si臋 kurna nie reklamuj, tylko wspinaj!

- Ju偶 nigdy nie p贸jd臋...

- Ju偶 nigdy nie p贸jd臋 do tego jasnowidza. To jaki艣 oszust.
- A sk膮d wiesz?
- Bo jak zapuka艂em, to si臋 spyta艂 "Kto tam?".

Przyszed艂 facet do sklepu...

Przyszed艂 facet do sklepu zoologicznego i prosi o o艣miornic臋. Sprzedawca podaje mu zapakowan膮 o艣miornic臋 i 艂y偶eczk臋 do herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta, po co mu ta 艂y偶eczka.
- Nale偶y jej u偶y膰, jak si臋 o艣miornica do czego przyssie.
Facet zabra艂 o艣miornic臋 do domu. Przychodzi nast臋pnego dnia z pracy, a tu o艣miornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2. i 3. dnia. 4. dnia facet przychodzi do domu, a tu o艣miornica obejmuje wszystkimi o艣mioma ko艅czynami krzes艂o i nie zamierza si臋 odessa膰. Wzi膮艂 wi臋c 艂y偶eczk臋 i pr贸buje... Najpierw jedn膮 ko艅czyn臋... Z trudem udaje mu si臋 odczepi膰, potem drug膮, trzeci膮, ale w mi臋dzyczasie o艣miornica zn贸w przysysa si臋 pierwsz膮 艂ap膮. Mocno wkurzony go艣膰 pr贸buje raz po raz, ale zawsze o艣miornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacj膮:
- Panie, ta 艂y偶eczka do niczego si臋 nie nadaje! 呕膮dam zwrotu pieni臋dzy!
A sprzedawca:
- Jak to? Niemo偶liwe! Niech pan przyniesie j膮 razem z krzes艂em, to spr贸bujemy razem.
Nie przekonany facet przychodzi nast臋pnego dnia do sklepu z o艣miornic膮 przyssan膮 do krzes艂a. Bierze 艂y偶eczk臋 i zaczyna odkleja膰 ko艅czyny, ale sprzedawca na to:
- Eee, nie tak! Niech mi pan poda t膮 艂y偶eczk臋!
Wzi膮艂 艂y偶eczk臋 i pac! o艣miornic臋 w 艂eb. A o艣miornica (艂api膮c si臋 wszystkimi o艣mioma ko艅czynami za g艂ow臋):
- Au膰!! Moja g艂owa!!

- Zn贸w chcesz po偶yczy膰...

- Zn贸w chcesz po偶yczy膰 ode mnie dwie st贸wy? Dobrze, po偶ycz臋 ci, ale je艣li nie oddasz mi do 艣rody, pami臋taj, 偶e b臋dzie to ostatnia taka po偶yczka!
- W takim razie mo偶e po偶yczysz mi pi臋膰 st贸w?

Przychodzi Buzek do Kwa艣niewsk...

Przychodzi Buzek do Kwa艣niewskiego. Siadaj膮 przy stole. Prezydent patrzy na niego ... - marne to, oczka podkr膮偶one, r膮czki mu chodz膮. Kwachu pyta:
- Panie premierze, wygl膮da pan nie najlepiej, co si臋 sta艂o?
Buzek na to m贸wi:
- Kurcze Olek dajmy spok贸j tym konwenansom. Powiedz mi, do cholery, jak ty to robisz?! Otaczasz si臋 samymi fachowcami, ekspertami pod ka偶dym wzgl臋dem, masz kogo do telewizji pos艂a膰 do ka偶dego programu, twoja kancelaria pe艂na jest dobrych doradc贸w, prawnik贸w, ludzi od medi贸w, nawet 偶ona ci pomaga i wyci膮gnie ci臋 z najwi臋kszej opresji itd...., A ja: ca艂y m贸j gabinet to banda kretyn贸w, moi doradcy to infantylne gnojki, m贸j sekretariat wype艂niaj膮 troglodyci. No powiedz, jak ja mam mie膰 dobre notowania pracuj膮c z takim mot艂ochem, no jak!! Olek prosz臋 ci臋, powiedz mi, jak ty sprawdzasz swoje otoczenie i doradc贸w, 偶eby si臋 dowiedzie膰,
kt贸rzy si臋 nadaj膮, a kt贸rzy nie??!
(ko艅czy艂 ju偶 chlipa膰 Kwachowi w r臋kaw).
Olek popatrzy艂 i zamy艣li艂 si臋, po kilku sekundach milczenia m贸wi:
- Dobra, panie profesorze, powiem to panu, bo szkoda mi si臋 pana zrobi艂o. Po prostu przeprowadzam ma艂y test.
- Test? Jaki test?- pyta Buzek.
- A zaraz go panu zademonstruje.
- RYYYYSIEK !!!!! wola Kwachu.
Po chwili do gabinetu wbiega sapi膮c i dysz膮c Kalisz.
- S艂uchaj no Rysiu powiedz swemu prezydentowi taka rzecz: kto to jest jest synem twojej matki ale nie jest twoim bratem?
Kalisz przymru偶y艂 oczka i po 4 sekundach m贸wi:
- To proste, to musz臋 by膰 ja!
- Dobrze, Rysiu, mo偶esz odej艣膰.
Drzwi si臋 zamkn臋艂y.
- Widzi pan profesor, sprawdzam w ten spos贸b ka偶dego z mojego otoczenia. Jak 藕le odpowie to won!
- Doskonale!- ucieszy艂 si臋 Buzek - Musz臋 to wypr贸bowa膰.
Nast臋pnego dnia przechadza si臋 Buzek w kuluarach sejmowych i my艣li, kogo by tu przydyba膰 i wypr贸bowa膰. Nagle patrzy, a tu Handke pr贸buje uciec do sali kolumnowej udaj膮c, 偶e nie widzi swojego szefa. Buzek szybkim susem dopad艂 balustrady i wola go. Chc膮c nie chc膮c minister edukacji pocz艂apa艂 do Buzka.
- Mirek powiedz mi, kto to jest - jest synem twojej matki, ale nie jest twoim bratem?
Handke zbarania艂. Po chwili:
- Ale偶 panie premierze, nie mog臋 tak od razu udzieli膰 odpowiedzi, to mo偶e by膰 bardzo pochopne, musze mie膰 wi臋cej czasu, my艣l臋, 偶e do jutra m贸g艂bym postara膰 si臋 偶ebra膰 odpowiednie dane i udzieli膰 przynajmniej wst臋pnej odpowiedzi...
Buzek si臋 skrzywi艂.
- Dobra, Mirek, do jutra masz czas.
Handke w te p臋dy pogna艂 do ministerstwa, powo艂a艂 sztab kryzysowy, zam贸wi艂 ekspertyzy, analizy. Za pieni膮dze z rezerwy MEN-u zosta艂a utworzona specjalna kom贸rka do uporania si臋 z problemem. Siedz膮, my艣l膮 i nic. Nikomu nic do g艂owy nie przychodzi. Siedzieli tak a偶 do rana. W ko艅cu Handke my艣li:
- Kurcze, zadzwoni臋 do Balcerowicza- m贸wi膮, 偶e to podobno nieg艂upi facet, mo偶e on cos pomo偶e. Jak pomy艣la艂 tak zrobi艂.
Odbiera zaspany Balcerowicz.
- Panie premierze, mam do pana takie ma艂e pytanie: kto to jest synem twojej matki, ale nie jest twoim bratem?
- Oczywi艣cie, 偶e to jestem ja!!!- wrzasn膮艂 Balcerowicz i trzasn膮艂 s艂uchawk膮. Uradowany Handke biegnie do URM-u, wpada do kancelarii premiera dr膮c si臋 wniebog艂osy:
- Wiem! Wiem!
Z gabinetu wychodzi Buzek.
- No s艂ucham, Mirek, s艂ucham?
- To jest oczywi艣cie Leszek Balcerowicz!
Buzkowi zw臋zi艂y si臋 oczy, ca艂y posinia艂 i wrzasn膮艂.
- WON!!! WON!!! Won st膮d ciemna maso!!! To jest Rysiek Kalisz!!!

- Mamo, pos艂a艂em 艂贸偶ko!...

- Mamo, pos艂a艂em 艂贸偶ko!
- To bardzo dobrze, synku.
- Nie ba艂dzo..

Po czym mo偶na pozna膰,...

Po czym mo偶na pozna膰, 偶e Mario chcia艂 zosta膰 adwokatem?
- Poszed艂 na prawo.