#it
emu
psy
syn

- Jak si─Ö czujesz jako...

- Jak si─Ö czujesz jako ┼Ťwie┼╝o upieczony ┼╝onko┼Ť?
- Coraz młodziej, jak chłopaczek!
- Jakim cudem?
- Znowu po kryjomu palę w łazience!

Na ostrym kacu facet...

Na ostrym kacu facet podnosi si─Ö z ┼é├│┼╝ka, odkleja j─Özyk od podniebienia i chwiejnym krokiem pod─ů┼╝a do kuchni. Siada za sto┼éem. ┼╗ona grzecznie podaje mu talerz z jajecznic─ů. Facet zaczyna je┼Ť─ç, nagle m├│wi:
- P.....lony te┼Ť─ç!
Dalej je, ale po chwili zn├│w m├│wi:
- P.....lona te┼Ťciowa!
┼╗ona krz─ůta si─Ö po kuchni jak mo┼╝e najciszej, aby nie denerwowa─ç m─Ö┼╝a, ale zaciekawiona, decyduje si─Ö spyta─ç:
- Dlaczego blu┼║nisz na moich rodzic├│w, kochanie?
Facet zrywa si─Ö ze sto┼éka, rzuca w ni─ů widelcem i wrzeszczy:
- Bo ci debile dali ci takie imię, że człowiek nie może go sobie rano przypomnieć!

┼╗ona si─Ö do mnie nie...

┼╗ona si─Ö do mnie nie odzywa, a wszystko dlatego, ┼╝e nie otworzy┼éem jej drzwi od samochodu. To nie moja wina! Po prostu spanikowa┼éem! I jak najszybciej p┼éyn─ů┼éem do powierzchni.

┼╗ona nie poznaje m─Ö┼╝a,...

Żona nie poznaje męża, który wrócił z wyprawy w dżungli.
Jest smutny, nie odzywa si─Ö, patrzy sm─Ötnie za okno.
Po d┼éugich namowach m─ů┼╝ wyznaje, ┼╝e w d┼╝ungli zgwa┼éci┼é go goryl:
- Nie martw si─Ö kochanie - m├│wi ┼╝ona - nikt si─Ö nie dowie. Wiemy o tym tylko ja i ty a goryl przecie┼╝ nie m├│wi.
- No w┼éa┼Ťnie - odpowiada sm─Ötnym g┼éosem m─ů┼╝ - nie m├│wi, nie pisze, nie dzwoni.

Wigilijny poranek. ┼╗ona...

Wigilijny poranek. ┼╗ona budzi Stefana o 7.00.
- Stefan, no Stefan, nie mam masła. Słyszysz?
- A co ja na to poradz─Ö.
- Ubieraj si─Ö i id┼║ do sklepu.
- Ale ja nie wiem gdzie jest w sklepie masło. ( kombinuje Stefan)
- Wejdziesz, naprzeciwko kasy s─ů lod├│wki, w pierwszej jest mleko, a w drugiej mas┼éo, id┼║. Stefan wsta┼é, ubra┼é si─Ö poszed┼é do sklepu. Przeszed┼é obok kas, podszed┼é do lod├│wki, wyj
─ů┼é mas┼éo i poszed┼é zap┼éaci─ç. Na kasie sta┼éa zajeb***a laseczka. Stefan troch─Ö z ni─ů pogada┼é, po┼╝artowa┼é, a laska niespodziewanie zaproponowa┼éa aby poszli do niej. Poszli i troszk─Ö potentegowali. Po upojnym popo┼éudniu Stefan budzi si─Ö i widzi ┼╝e jest przed 20.00. Wyskakuje z ┼é├│┼╝ka i m├│wi do laski
- Masz m─ůk─Ö?
- Mam.
- To przynie┼Ť szybko i posyp mi r─Öc─Ö.
Laska zdziwiona przynoszi m─ůk─Ö i posypuje r─Öce Stefana po czym on wybiega z domu.
W domu Stefanowi drzwi otwiera ┼╝ona.
- Stefan gdzie┼Ť ty by┼é, rodzina si─Ö zjecha┼éa, zjedli┼Ťmy kolacj─Ö bez mas┼éa.......Gdzie by┼ée┼Ť?
- Skarbie, jestem ci winny wyja┼Ťnienie. Ot├│┼╝ poszed┼éem do sklepu, z lod├│wki wyj─ů┼éem mas┼éo i poszed┼éem zap┼éaci─ç. Na kasie sta┼éa zajeb***a laseczka, troch─Ö z ni─ů pogada┼éem, po┼╝artowa┼éem, a ona mnie zaprosi┼éa do siebie a u niej troch─Ö zabradzia┼╝yli┼Ťmy Obudzi┼éem si─Ö i szybko przyjecha┼éem do domu.
Żona wysłuchała wszystkiego spokojnie i ze zniecierpliwieniem w głosie powiedziała:
- Poka┼╝ r─Öce.
Stefan pokaza┼é obsypane w m─ůce r─Öce, na co ┼╝ona:
-Pie****sz, Stefan, znowu by┼ée┼Ť na kr─Öglach!

Zniech─Öcony bezbarwnym...

Zniech─Öcony bezbarwnym ┼╝yciem erotycznym m─ů┼╝ m├│wi w ┼é├│┼╝ku do ┼╝ony:
- Dlaczego nigdy mi nie m├│wisz, kiedy masz orgazm?
┼╗ona, rzucaj─ůc mu oboj─Ötne spojrzenie, odpowiada:
Bo ci─Ö nigdy wtedy nie ma w domu...

┼╗ona przychodzi z pracy...

┼╗ona przychodzi z pracy do domu.M─ů┼╝ siedzi ot─Öpia┼éy,┼╝ona pyta si─Ö wi─Öc :
-Co taki dziwny jeste┼Ť?
M─ů┼╝ odpowiada:
-A posmutnoł żem sobie w ch**

┼╗ona do m─Ö┼╝a:...

┼╗ona do m─Ö┼╝a:
- Wiesz kochanie, ta para, co mieszka nad nami... Oni si─Ö bardzo kochaj─ů. On j─ů ca┼éuje na powitanie i na po┼╝egnanie. Czy ty nie m├│g┼éby┼Ť te┼╝ tak robi─ç?
- Daj spok├│j! Prawie jej nie znam...

Małżeństwo kochało się...

Ma┼é┼╝e┼ästwo kocha┼éo si─Ö w kuchni, lecz zapomnia┼éo wyrzuci─ç gumk─Ö, rano przychodzi te┼Ťciowa i wyskakuje, z pretensjami:
- Kaszank─Ö to zjedli┼Ťcie, a flaka to ja musia┼éam wyliza─ç...

Jasio przychodzi to taty...

Jasio przychodzi to taty i m├│wi:
- Tato, tato kup mi łuk.
A tata:
- No niestety Jasiu nie mam teraz pieniędzy żeby kupić ci nowy łuk ale jak znajdę czas to ci samodzielnie zrobię.
No i tata przychodzi po 3 dniach do Jasia i pokazuje mu wypasiony łuk i strzały!
I Jasio zadowolony wzi─ů┼é od razu i pobieg┼é na podw├│rze postrzela─ç do kur. Jednak niemo┼╝ne napi─ů─ç ci─Öciwy i wraca do taty
- Tato ten łuk jest zepsuty!
- Jak to... Zaraz ci pokażę jak się z takiego łuku strzela.
Ojciec wzi─ů┼é ┼éuk i strza┼é─Ö napi─ů┼é ci─Öciw─Ö i strzeli┼é. Strza┼éa polecia┼éa w kierunku s─ůsiada.
Nagle słychać jęk.
-Jasiu idź sprawdź co się stało..
Jasio pobiegł... Wraca za 15 min:
-Tato mam dobr─ů i z┼é─ů wiadomo┼Ť─ç.
- No to zacznij od dobrej
- Dobra jest taka ┼╝e przestrzeli┼ée┼Ť wacka s─ůsiadowi
- Oooo To wspaniale wreszcie ma on za swoje. A jaka jest ta z┼éa wiadomo┼Ť─ç?
- I dwa policzki mamusi