emu
psy
syn

Kumpel do kumpla:...

Kumpel do kumpla:
- By┼éem z ┼╝on─ů na zakupach. Kupili┼Ťmy korkoci─ůg dla mnie i tampony dla niej. M├│wi─Ö ci stary, takich oczu, jak u kasjerki, jeszcze nie widzia┼éem...

- Przepraszam Wysoki...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Rozmawia dw├│ch nastolatk├│w: ...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Przychodzi dziewczyna...

Przychodzi dziewczyna do fryzjera z trzema włosami na głowie i mówi:
- Warkocza...
Fryzjer j─ů czesze i m├│wi:
- Nie da się, bo jeden włos wyleciał.
Na to dziewczyna:
- No to kitk─Ö...
Fryzjer j─ů czesze i m├│wi:
- Nie da się, bo kolejny włos wyleciał.
A ona na to:
- Trudno, p├│jd─Ö w rozpuszczonych.

W mi─Ösnym:...

W mi─Ösnym:
- Fofłose fu hilo młymła!
- SŁUCHAM?!
- Fofłose fu hilo młymła!
- SŁUCHAM?!
- NO FU HILO MŁYMŁA!
Sprzedawca wychodzi na zaplecze i m├│wi do kolegi:
- Obsłuż klienta, idę do kibla.
Kolega wychodzi i pyta:
- Co panu poda─ç?
- Fofłose fu hilo młymła
- CZEGO!
- MŁYMŁA!
Sprzedawca woła kierownika:
- Panie kierowniku, mo┼╝e pan zrozumie czego chce ten facet?
Kierownik chc─ůc da─ç przyk┼éad personelowi, bardzo uprzejmie:
- Czym mogę panu służyć?
- Hucze, FU HILO MŁYMŁA!
- Mógłby pan powtórzyć?
- FOCHYLONY SHLEF, FU CHILO MŁYMŁA CHŚIAŁEM!
Kierownik przypomina sobie, ┼╝e na zapleczu maj─ů sprz─ůtaczk─Ö z wad─ů wymowy. Wo┼éa j─ů i t┼éumaczy o co chodzi, po czym wychodzi na zaplecze.
Sprz─ůtaczka obs┼éuguje klienta:
- Fucham chana?
- Fu hilo młymła!
Sprz─ůtaczka zwa┼╝y┼éa, spakowa┼éa, skasowa┼éa i wychodzi na zaplecze.
Wszyscy do niej podbiegli.
- No i co on chciał?
- No jah fo - fu hilo młymła.

Na czym ┼Ťpi pedofil?...

Na czym ┼Ťpi pedofil?
- Na Ja┼Ťku.

Jak nazywa si─Ö fanka czekolady i internetu?
- Emilka

Jaki nick w grze ustawia sobie Ola?
- Nikola

Za du┼╝o horror├│w?

Autorzy programu telewizyjnego na ┼Ťrodku korytarza hotelowego postawili ma┼é─ů dziewczynk─Ö. A reakcj─Ö go┼Ťci wychodz─ůcych z windy filmowali ukryt─ů kamer─ů.

Pewnego dnia dozorca...

Pewnego dnia dozorca us┼éysza┼é w jego bloku wrzaski. Pod─ů┼╝aj─ůc za odg┼éosami dotar┼é do rodz─ůcej kobiety.
- Pom├│┼╝ mi! Ono ju┼╝ wychodzi! - wyj─Öcza┼éa kobieta, ale dozorca sta┼é jak wryty i nie wiedzia┼é co robi─ç. Ona widz─ůc jego nieporadno┼Ť─ç t┼éumaczy mu:
- Kiedy zobaczysz g┼é├│wk─Ö poci─ůgnij ostro┼╝nie.
Facet zobaczy┼é g┼é├│wk─Ö i uda┼éo mu si─Ö wyci─ůgn─ů─ç ma┼éego ch┼éopczyka. Kobieta troch─Ö ju┼╝ spokojniej m├│wi:
- Złap go za kostki i daj klapsa.
Wi─Öc dozorca chwyci┼é dziecko tak jak mu ┼Ťwie┼╝o upieczona mama poleci┼éa, wymierzy┼é siarczystego klapsa, p├│┼║niej pogrozi┼é palcem i krzykn─ů┼é do dziecka:
- I nie wa┼╝ mi si─Ö wi─Öcej tam wchodzi─ç!