psy
lek
fut
emu
#it
hit
syn

WPADKA POLICJANTA...

WPADKA POLICJANTA

Tak mi si臋 przypomnia艂a historia znajomego policjanta.

Sta艂 sobie policjant od rana na skrzy偶owaniu, z艂y, bo zimno, nudno i nogi bol膮. Gwizdn膮艂, obr贸ci艂 si臋 i macha babie za kierownic膮, 偶eby jecha艂a. Baba stoi. Macha dalej, baba nic. W ko艅cu z艂y powiedzia艂 cicho w przestrze艅:
- No jed藕, ty g艂upia k***o!
Baba jak na zawo艂anie pojecha艂a. Za chwil臋 przychodzi do niego na piechot臋 i wr臋cza mu karteczk臋. A na karteczce napisane:
- Jestem osob膮 g艂uchoniem膮, czytam z ruchu warg. Dlaczego nazwa艂 mnie pan g艂upi膮 k***膮?

PIERWSZE W艁ASNE GNIAZDKO...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

By艂am na pierwszej randce...

By艂am na pierwszej randce z wymarzonym ch艂opakiem. Wydawa艂o mi si臋, 偶e wszystko uk艂ada si臋 bardzo dobrze. Tak my艣la艂am, do czasu, kiedy go艣膰 wyszed艂 m贸wi膮c, 偶e zostawi艂 偶elazko na gazie. YAFUD

Bo偶e Narodzenie...

Bo偶e Narodzenie
Najpierw trzeba, ku**a, kupi膰 prezenty. Oznacza to, 偶e b臋d臋 lata艂 po sklepach, przepycha艂 si臋 przez spoconych ludzi z ob艂臋dem w oczach, 偶eby wyda膰 mn贸stwo kasy na jakie艣 pierdo艂y. Co gorsza, wszystko ju偶 kiedy艣 komu艣 kupi艂em. Wujek Edek dosta艂 w zesz艂ym roku flaszk臋, a przecie偶 nie kupi臋 mu w tym roku ksi膮偶ki, bo ten facet nigdy nie przeczyta艂 nic ponad tekst na etykiecie p贸艂litr贸wki. <!--break--> Ciocia Jadzia rok temu ukontentowa艂a si臋 kremem nawil偶aj膮cym, co go kupi艂em z przeceny, bo za tydzie艅 ko艅czy艂 si臋 termin wa偶no艣ci. W tym roku jedynym kosmetykiem dla tej lampucery by艂by krem przeciwzmarszczkowy, ale po pierwsze, takich zmarszczek 偶aden krem nie wyg艂adzi, a po drugie, przecie偶 nie wydam na kosmetyki ca艂ej kasy na Bo偶e Narodzenie. I tak ze wszystkimi. Dziecko mord臋 drze o jaki艣 nowy program komputerowy, cho膰 i tak wiadomo, 偶e przestanie si臋 nim zajmowa膰 po 2 godzinach, bo ka偶da gra jest dla tego p贸艂 m贸zga za trudna. 呕ona b臋dzie mia艂a jak zwykle pretensje, 偶e Kowalska z jej biura dostanie co艣 艂adniejszego. W rezultacie kupi臋 byle co, jak co roku. Potem 艣ledzik w pracy z lud藕mi, kt贸rych mordy s膮 mi nienawistne i patrzenie na m臋ki szefa, kt贸ry 偶yczy nam "du偶o pieni臋dzy", cho膰 wszyscy wiedz膮, 偶e dopiero wtedy by艂by szcz臋艣liwy, gdybym pracowa艂 za misk臋 zupy z brukwi przykuty 艂a艅cuchem do komputera. Krwiopijca. Potem wszyscy si臋 nawal膮 jak szpaki, a pan Henio ob艣lini biust pani Bo偶eny z ksi臋gowo艣ci, zamkn膮 si臋 oboje w archiwum, bo oni zawsze wal膮 si臋 jak kr贸liki, kiedy s膮 naprani. Nast臋pnego dnia kac, w dodatku 偶ona b臋dzie robi膰 wym贸wki. Jeszcze tylko trzeba jebn膮膰 w baniak karpia, bo ma艂偶onka - uwa偶acie - wra偶liwa jest i na m臋ki zwierz膮tka nie mo偶e patrze膰, cho膰 mnie m臋czy od 15 lat bez zmru偶enia oka. Garbata owca. A jeszcze przynie艣膰 i przystroi膰 choink臋. Z dzieckiem, "偶eby mia艂o ciep艂e wspomnienia z dzieci艅stwa", a ono w dupie ma choink臋, mnie, Bo偶e Narodzenie i wszystko. Jak taki glon emocjonalny mo偶e mie膰 jakiekolwiek wspomnienia? No i kolacyjka wigilijna. Rodzinna, ma膰 ich w t臋 i z powrotem. Jedna wielka m臋ka. Co za kutas wymy艣li艂 ten 艂zawy termin "rodzinna wieczerza"? Przyjd膮 wszyscy ci, od kt贸rych na co dzie艅 trzymam si臋 z daleka z dobrym skutkiem. Usi膮dziemy za sto艂em... A nie, pardon, najpierw prezenty! Trzeba b臋dzie si臋 k艂amliwie ucieszy膰, cho膰 z g贸ry wiem, 偶e ten chu**wy krawat kupiony na bazarze od Wietnamczyk贸w dope艂ni艂by liczn膮 kolekcj臋 podobnych g贸wien, gdybym oczywi艣cie zawali艂 szaf臋 takim badziewiem, a nie zaraz nast臋pnego dnia wyrzuci艂 wszystko do 艣mietnika. Dostan臋 te偶 najta艅szy koniak i jakie艣 kosmetyki. Jakie? B臋d臋 wiedzia艂 ostatniego dnia przed Wigili膮, kiedy w pobliskim supermarkecie zaczn膮 wyprzedawa膰 to, czego nie uda艂o si臋 upchn膮膰 ludziom do wigilii. Po prezentach si臋 zacznie. Te same krety艅skie dowcipy wuja Bronka, zw艂aszcza, ku**a, ten o g膮sce Balbince. Wszyscy b臋d膮 dokarmia膰 mojego psa po to, 偶eby narzyga艂 w nocy na mnie i po艣ciel, bo przecie偶 wiadomo 偶e 艣pi臋 z psem. Ciotka za艂zawi si臋 po dw贸ch godzinach 偶ucia 偶arcia z wytrwa艂o艣ci膮 tapira i zacznie p艂aka膰, "jak to dobrze, 偶e trzymamy si臋 razem". G贸wno prawda akurat, co wyka偶膮 nast臋pne dwie godziny, kiedy to nawaliwszy si臋 ju偶, zacznie wyzywa膰 swojego 艣lubnego od z艂amanych chu**w. To oczywi艣cie prawda. Jedyna nadzieja, 偶e akurat w tym roku 6-letnia latoro艣l kuzynostwa z 艁odzi nie nawali w gacie w po艂owie kolacji i nie zakomunikuje o tym rado艣nie jeszcze przed deserem. Bo to, 偶e co艣 wywali sobie na 艂eb ze sto艂u, to pewne jak w banku. Jeszcze tylko musz臋 prze偶y膰 debilne gadki o polityce, przy kt贸rych wszyscy oczywi艣cie skocz膮 sobie do garde艂 i na siebie si臋 po obra偶aj膮. Na koniec ciotula Jadzia pu艣ci male艅kiego pawika na 艣cian臋 ko艂o swojego fotela i mo偶na b臋dzie odtr膮bi膰 koniec m臋czarni. A nie, by艂bym zapomnia艂. Kolejn膮 rozrywk膮 b臋dzie wyprawa na pasterk臋, bo to religijna rodzina. No to p贸jd臋, cho膰 nikt nigdy nie wyja艣ni艂, po nag艂膮 cho**r臋 t艂uc si臋 po nocy, 偶eby sta膰 na mrozie w bezruchu przez godzin臋 czy wi臋cej. Ciekawe, czy moja ma艂偶onka znowu wywinie or艂a na ryj na schodkach ko艣ci贸艂ka - jak to robi od kilku lat z uporem godnym lepszej sprawy? W ko艣ciele, je艣li tam si臋 dopcham, b臋dzie cuchn膮膰 jak w gorzelni, bo wierni tylko dlatego stoj膮 na w艂asnych nogach, bo za du偶y t艂ok, 偶eby upa艣膰. Czasem tylko kto艣 beknie albo pu艣ci g艂o艣no b膮ka, ale i tak nikt na to nie zwr贸ci uwagi, bo wszyscy drzemi膮 na stoj膮co. Wracaj膮c trzeba tylko b臋dzie uwa偶a膰 na ch艂opc贸w z osiedla, bo w Wigili臋 katolicka m艂odzie偶 szczeg贸lnie lubi wpi**doli膰 bli藕niemu. Rok temu zglanowali wujka Edka, ale on chyba tego nie zauwa偶y艂, bo by艂 zalany w p艂askorze藕b臋. Wreszcie wychodz膮 z cha艂upy, wory jedne. Moment zamykania drzwi za ostatnim z tych troglodyt贸w jest najszcz臋艣liwsz膮 chwil膮 w moim 艣wi膮tecznym 偶yciu. Kilka dni odpoczynku. Ale mijaj膮 jak z bata strzeli艂, bo wielkimi krokami zbli偶a si臋 kolejny krety艅ski wynalazek...

Sylwester
Ludzie! Kto to kur**a wymy艣li艂?! Ju偶 od listopada 艣lubna wydala z siebie idiotyczne pomys艂y, 偶eby p贸j艣膰 na "jaki艣 bal". Jakby艣my srali pieni臋dzmi... Albo 偶eby gdzie艣 wyjecha膰, gdzie gor膮co. A niech se w艂膮czy farelk臋 pod fikusem, b臋dzie mia艂a tropiki w cha艂upie. I tak przecie偶 sko艅czy si臋 na balandze u Witka. Jasne, trzeba 艂adnie si臋 ubra膰, bo wszystkim si臋 wydaje, 偶e to jaki艣 uroczysty dzie艅. Czyli 偶ona najpierw pu艣ci w tr膮b臋 p贸艂 bud偶etu domowego na jak膮艣 kieck臋, w kt贸rej wygl膮da jak zwykle, czyli jak w worku po nawozach sztucznych. Ale cena taka, 偶e za to mo偶na by 偶ywi膰 jeden powiat w Somalii przez kwarta艂. Ja si臋 wbijam w garnitur, bo europejska cywilizacja wymy艣li艂a, 偶e m臋偶czyzna wygl膮da dobrze, gdy wdzieje na siebie marynark臋, co pije pod pachami. Pod szyj膮 zawi膮偶臋 sobie kolorowy postronek. I tak mam przewag臋, bo prysn臋 na dzi贸b jak膮艣 wod臋 kolo艅sk膮 i jazda, a ma艂偶onka k艂adzie sobie tapety tyle, 偶e palec w to wchodzi do pierwszego stawu, a daje rezultat mumii Tutenchamona zaraz przed konserwacj膮. I zajmuje ze trzy godziny. 艁azienka, oczywi艣cie, zaj臋ta i wszyscy pozostali domownicy musz膮 szcza膰 do zlewu. Wiadomo mamusia si臋 szykuje na sylwestra. U Witka ten sam zestaw ludzki, ale czasem trafia si臋 co艣 nowego, na czym mo偶na by oko zawiesi膰. Jak zwykle nic z tego nie wyjdzie, bo chocia偶 Witu艣 ma du偶膮 cha艂up臋, to ryzyko za du偶e. Zreszt膮 ka偶da kobitka jeszcze przed p贸艂noc膮 doprowadza si臋 do stanu, w kt贸rym wygl膮da jak kupa. W tym dniu trzeba by膰 radosnym jak m艂ody pies, szczerzy膰 z臋by w u艣miechu i rusza膰 w tany, nawet je艣li "ni pyty" nie mam o tym poj臋cia. Zreszt膮 nikt nie ma, za to wszyscy miotaj膮 si臋 w konwulsjach i po kr贸tkim czasie cuchn膮, jak gdyby nie myli si臋 z tydzie艅. Baby w szczeg贸lno艣ci. Z facetami jest prostsza sprawa, bo ju偶 ko艂o jedenastej s膮 pijani w sztok i be艂kocz膮 albo chc膮 rucha膰 wszystko, na co trafi膮. O p贸艂nocy trzeba obca艂owa膰 wszystkie te o艣linione i 艣mierdz膮ce w贸d膮 mordy, ob艂udnie 偶ycz膮c wszystkiego najlepszego, cho膰 jedyne, o czym wtedy my艣l臋, to 偶eby ich szlag trafi艂 czym pr臋dzej. Potem sylwestrowa noc, banalna do b贸lu - rozmazane makija偶e kobitek (najlepszy tusz nie wytrzyma, gdy w艂a艣cicielka walnie mord膮 w sa艂atk臋), 艣pi膮cy pokotem faceci, jacy艣 zarzygani klienci w kiblu. Norma. Ja, oczywi艣cie, nawal臋 si臋 ju偶 przed p贸艂noc膮, 偶eby unikn膮膰 konieczno艣ci pota艅c贸wek i dialog贸w z w艂asn膮 偶on膮, bo co jej mo偶na nowego powiedzie膰 po 15 latach ma艂偶e艅stwa? Trzeba tylko doczeka膰 do rana, kiedy rusz膮 pierwsze autobusy, bo zam贸wienie taks贸wki graniczy z cudem. Pijany i 艣mierdz膮cy autobus dowiezie nas jako艣 do domu. Mo偶na spa膰. Prze偶y艂em. Do siego roku.

Na dworcu PKP policjant...

Na dworcu PKP policjant podchodzi do kasy i prosi o bilet do Koluszek:
- Normalny? - pyta kasjerka.
- A co, wygl膮dam na idiot臋?

Reporter na ulicy pyta...

Reporter na ulicy pyta przechodnia:
- Pali pan?
- Pal臋.
- Wie pan, 偶e to niezdrowe?
- Wiem
- Ile pan ma lat?
- Sze艣膰dziesi膮t.- Od jak dawna pan pali?
- Zacz膮艂em ju偶 w wieku dwunastu lat.
- Prosz臋 pana. Czy zdaje pan sobie spraw臋, 偶e gdyby pan te pieni膮dze, kt贸re przez ten czas, kt贸ry pan pali i wyda艂 na papierosy, zaoszcz臋dzi艂. To teraz przyk艂adowo kupi艂by pan za nie np. tego Mercedesa SLK, kt贸ry tam stoi?
- A pan pali?
- Nie.
- A ma pan taki samoch贸d?
- No... nie mam.
- No widzi pan. A ja pal臋 i to jest m贸j Mercedes.

Dwaj policjanci zastanawiaj膮...

Dwaj policjanci zastanawiaj膮 si臋, co kupi膰 komendantowi na urodziny:
- Mo偶e ksi膮偶k臋? - m贸wi jeden.
- Eee, co艣 ty, ksi膮偶k臋 to on ju偶 ma!

Jedzie facet samochodem,...

Jedzie facet samochodem, w艂膮cza radio i s艂yszy:
- "Uwaga! Prosz臋 Pa艅stwa przerywamy audycj臋, aby poda膰 wa偶ny komunikat! W okolicach Warszawy wyl膮dowa艂 statek spoza naszej planety, po pozostawieniu przybysz贸w odlecia艂. W razie napotkania UFO-nauty prosimy o zachowanie spokoju! Z obcymi mo偶na si臋 porozumie膰 po polsku, tylko trzeba wolno m贸wi膰. Podajemy przybli偶ony opis przybysz贸w: mali, zieleni, 艂apy do samej ziemi."
Po pewnym czasie facetowi zachcia艂o si臋 siusiu (w okolicach Piaseczna), wi臋c zatrzyma艂 si臋 przy lasku. W艂azi w krzaki i zd臋bia艂 - widzi co艣 - ma艂e, zielone, 艂apy do samej ziemi. Wolno m贸wi:
- Jestem kierowc膮 i jad臋 do Warszawy.
S艂yszy:
- A ja jestem gajowy i sram!

Pod koniec sierpnia znajoma...

Pod koniec sierpnia znajoma bra艂a 艣lub ko艣cielny i jednocze艣nie mia艂 odby膰 si臋 chrzest jej dziecka. Um贸wi艂em si臋 wi臋c z inn膮 znajom膮, kt贸ra mia艂a od m艂odej pary zaproszenie, 偶e pojedziemy razem. Powiedzia艂a mi, 偶e ceremonia ma odby膰 si臋 w ostatni膮 sobot臋 sierpnia o godzinie 15:00. Ko艅czy艂em prac臋 o 14:00, wi臋c szybko pojecha艂em do domu, po drodze odebra艂em wi膮zank臋 z kwiaciarni, wystroi艂em si臋, pojecha艂em po znajom膮 i ruszyli艣my do ko艣cio艂a. W drodze na miejsce znajoma powiedzia艂a, 偶e przeczyta mi wierszyk, jaki m艂oda para napisa艂a na zaproszeniu. Sko艅czy艂a w po艂owie po przeczytaniu s艂贸w "...nowy 偶ycia pocz膮tek, w ten ostatni sierpnia PI膭TEK..." YAFUD

Moi rodzice maj膮 restauracj臋...

Moi rodzice maj膮 restauracj臋 oraz noclegi, wszystko znajduje si臋 w jednym budynku, tak偶e nasze mieszkanie. Jest to du偶y obiekt, kt贸ry wymaga ci膮g艂ej opieki z racji przyjezdnych, czasami przyje偶d偶aj膮cych o p贸藕nych porach. By艂 wiecz贸r godz ok. 23 gdy nagle nasz pies zacz膮艂 szczeka膰 na podw贸rku. M贸j ojciec poszed艂 sprawdzi膰 na kogo pies tak szczeka, ale przygl膮daj膮c si臋 niczego nie zauwa偶y艂... opr贸cz czego艣 niedu偶ego le偶膮cego na ziemi. Ciemno jak u Murzyna, podchodzi bli偶ej, pies dalej straszliwie ujada, kr膮偶膮c wok贸艂 tego czego艣, ojciec si臋 nachyla i nagle s艂yszy g艂os: "podnie艣 mnie". Odskoczy艂 przera偶ony, my艣l膮c, 偶e to jakie艣 radio czy co艣. Tym czym艣 okaza艂 si臋 bezdomny bez n贸g, kt贸ry chcia艂 kupi膰 piwo, a 偶e le偶a艂 na ziemi za spraw膮 w贸zka inwalidzkiego, kt贸ry to przewr贸ci艂 si臋 przed domem. Ojciec prawie dosta艂 zawa艂u...podjecha艂a po niego karetka. YAFUD