psy
fut
lek
emu
#it
hit
syn

Przychodzi zając do sklepu...

Przychodzi zając do sklepu i pyta:
- jest kakao?
Sprzedawca odpowiada:
- nie ma.
Przychodzi zając drugiego dnia i pyta:
- jest kakao?
Sprzedawca zdenerwowany mówi:
- nie ma, ale jak przyjdziesz tu trzeciego dnia i zapytasz o kakao, to ci gwoźdźmi uszy do lady przybiję.
Przychodzi zając trzeciego dnia i pyta:
- są gwoździe?
- nie ma
- to może jest kakao?

- Dlaczego pana pies...

- Dlaczego pana pies szczeka na moją żonę, gdy tylko założy kupione przeze mnie futro z norek?
- Bo, drogi sąsiedzie, mój pies nie znosi królików.

Leci stara baba na Wileńskim...

Leci stara baba na Wileńskim i z dala krzyczy do konduktora:
- Panie, panie, ten pociąg to na Tłuszcz?
- Nie, na prąd.

- Ile miałeś piątek w...

- Ile miałeś piątek w tym roku?
- O jedną mniej niż w zeszłym
- A ile miałeś w zeszłym?
- Jedną

Jasiu lubił jeździć rowerkiem....

Jasiu lubił jeździć rowerkiem. Jak chciał ruszyć, mówił "lowelku, jedź". Jak się chciał zatrzymać, mówił "lowelku stój". Pewnego dnia przed przejściem dla pieszych zatrzymał się i powiedział "lowelku stój". Obok przechodziła jakaś pani:
-Taki duży chłopczyk, a "r" nie potrafi powiedzieć.
-sp****alaj ku*wo! A ty lowelku jedź.

Dziś w szpitalu jedliśmy...

Dziś w szpitalu jedliśmy salami.
... Najpierw pierwsza sala,później druga.

- Ja już nie mogę, Stefan....

- Ja już nie mogę, Stefan. Jak wracam naje*any do domu, moja stara napierdziela mnie w łeb wałkiem!
- Polikarp, załóż na głowę garnek i będzie spoko.
Następnego dnia:
- I co, Poli, pomógł garnek?
- Tak, dzieki! Jak go wcisnąłem, to sucz nic nie widziała i mnie nie trafiła!

• • ...

• •
-17 st.C - Chuck zakłada bokserki.
-27 st.C - zmarznięte bokserki chowają się w Chucku. Tak powstały stringi.

JAK ZAWSZE TYMBARK WIE...

JAK ZAWSZE TYMBARK WIE NAJLEPIEJ

Był piękny, słoneczny dzień, gdy zachciało mi się podreptać do pobliskiego sklepu, w celu zakupienia orzeźwiającego napoju tymbark jabłko-mięta. Zakupiłem ów klasowy specyfik w szklanej buteleczce, po czym szczęśliwie zmierzałem w kierunku domu. Idąc nie wytrzymałem i stwierdziłem, że muszę się napić dokładnie w tym momencie, bo tak, a nie inaczej. Pierwsza próba otwarcia zakończyła się niepowodzeniem, urwałem to kółeczko, za które się ciągnie, w celu zdjęcia kapsla. Następna próba otwierania na siłę zakończyła się rozcięciem palca o ostrą część kapsla. Zrezygnowałem, zdenerwowany doszedłem do domu, poszedłem do kuchni i udało mi się otworzyć schłodzony soczek przy pomocy noża. Jak zwykle byłem ciekaw, co mi dziś napis na wieczku powie, a rzekł:
„Następnym razem pójdzie łatwiej”

W klubie golfowym ktoś...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.