Babcia zrozumia艂a, 偶e...

Babcia zrozumia艂a, 偶e kompot sfermentowa艂, kiedy dziadek przyszed艂 do niej z pytaniem: "Pi臋kna, masz ochot臋 na seks?!"

Dziki Zach贸d. Do saloonu...

Dziki Zach贸d. Do saloonu wchodzi kowboj i wo艂a:
- Poka偶臋 sztuczk臋, jak mi kto艣 postawi whiskey!
Kto艣 mu postawi艂. Facet wypi艂, podrzuca szklaneczk臋 w powietrze, wyci膮ga kolta, mierzy w ni膮 i krzyczy:
- St贸j!
Szklanka zawis艂a w powietrzu. Facet po chwili gwizdn膮艂 i szklanka upad艂a.
Z oniemia艂ego t艂umu wychodzi oldboy i m贸wi:
- Synku! Jestem w takim wieku, 偶e ju偶 nie staje, a viagr臋 za sto lat z ok艂adem wymy艣l膮. Pom贸偶 staremu!
Kowboj wymierzy艂 w dziadkowy interes i wo艂a:
- St贸j!
Dziadkowi wyr贸s艂 namiot. Po chwili ten偶e dziadek wyci膮ga kolty i krzyczy do t艂umu:
- Id臋 teraz do naszej k***y Mary. A jak kto艣 gwizdnie - zabij臋!

KUBEK NA DZIA艁K臉...

KUBEK NA DZIA艁K臉

Szykujemy si臋 do wyjazdu na dzia艂k臋.
Wchodzi Mama Mi艣ka:
- S艂uchajcie, do kt贸rego garnuszka nie jeste艣cie przywi膮zani?
- ??
- No, chodzi mi o to, kt贸ry mog臋 wzi膮膰 na dzia艂k臋?
- Nic nie zabieraj! A je艣li ju偶 to ten obt艂uczony najmocniej.
Tu chwila namys艂u ze strony mamy.
- Ale przecie偶 偶aden nie jest obt艂uczony... Gdzie ty Misiek idziesz?
- Jaki艣 ci obt艂uk臋

WARUNEK...

WARUNEK

Za偶ywamy z m臋偶em w parku s艂oneczka, Misiak 艣pi sobie w w贸zeczku, przed nami przechadza si臋 parka: kark i jego blond bogini. Mijaj膮c nas blondi rzuca karkowi romantyczne pytanie:
- A kiedy ty mi machniesz dzieciaka?
Na co kark r贸wnie romantycznie :
- Jak si臋 nastawisz drug膮 stron膮.

PRAWIE JAK KOMPLEMENT...

PRAWIE JAK KOMPLEMENT

Chyba nie jestem fotogeniczna. Koledze fotografowi uda艂o si臋 jednak zrobi膰 mi takie zdj臋cia, 偶e wstawi艂 je nawet na sw贸j photoblog. Poczu艂am si臋 pi臋kna, wys艂a艂am najlepszemu kumplowi link i spyta艂am wprost:
- 艁adna jestem? Smile
Odpowiedzia艂 bardzo szybko:
- No... Ja brzydkich nie macam...

POSIAD艁O艢膯...

POSIAD艁O艢膯

Jaki艣 czas temu mia艂am [Z]najom膮 poznan膮 przez net, kt贸ra po rozmowach na gadu oraz przez telefon postanowi艂a mnie odwiedzi膰. Przebywszy ca艂膮 Polsk臋 (from Szczecin to 艢widnik ko艂o Lublina, ten 艢widnik od helikoptera z Jamesa Bonda) nocnym ciapci膮giem oczekiwa艂a mnie o pi膮tej rano w sobot臋 na lubelskim dworcu... Drog臋 z Lublina do 艢widnika (jakie艣 15 km) musia艂a zatem pokona膰 sama, po instrukcjach uzyskanych przez telefon (kt贸rym mnie obudzi艂a). Tyle s艂owem wst臋pu.
Po szcz臋艣liwym przyje藕dzie do mego go艣cinnego domu oczywi艣cie zacz臋艂a opowiada膰 o podr贸偶y, menele w poci膮gu, stres na obcym dworcu...
[Z] - Nooo... A jak ju偶 do ciebie jecha艂am z Lublina, to przeje偶d偶a艂am obok takiego wielkieeeeego pola, i tam by艂y takie 艣liczne domki, i ma艂e i wi臋ksze, ale to pole by艂o ogrooomne, i tam nic nie ros艂o, tylko trawa... Ale kto艣 musi mie膰 hajsu... Ja bym tam psy hodowa艂a, albo co艣... I by艂a taka wieeelka brama z jakim艣 kamieniem, chyba jaka艣 rze藕ba.
[M]ama - Hmm... A gdzie dok艂adnie to by艂o?
[Z] - Tak gdzie艣 w po艂owie drogi, nie pami臋tam dok艂adnie...
Chwila konsternacji...
[M] - ...A nie rzuci艂y ci si臋 przypadkiem w oczy... kominy krematorium?
Cisza, kt贸ra zapad艂a po tym, jak [Z] u艣wiadomi艂a sobie, do czego prowadzi艂a ta brama - niezapomniana.
No tak, Ob贸z Koncentracyjny na Majdanku to naprawd臋 zajebiaszcza posiad艂o艣膰...

- Kr贸lowie nie zdejmuj膮...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

DZIECKO WINNE...

DZIECKO WINNE

Kole偶anka z pracy opowiada艂a o swojej c贸rce - ma艂a ma par臋 miesi臋cy:
Od dw贸ch miesi臋cy m贸wi "tata" i "baba" (to o opiekunce), a "mama" jako艣 nie mia艂a ochoty powiedzie膰. W ko艅cu, kiedy zmywa艂am naczynia, a ona chcia艂a czego艣 ode mnie - powiedzia艂a: "mama". No i z rado艣ci to a偶 艂zy mi zacz臋艂y lecie膰. Zawo艂a艂am m臋偶a, powiedzia艂am mu co si臋 sta艂o, a on [do ma艂ej] z wyrzutem:
- No i co zrobi艂a艣? Teraz mama p艂acze.

Ile zwierz膮t by艂o w arce...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

RABAT...

RABAT

Jakie艣 2 lata temu, pracowa艂em sobie jako handlowy od kopiarek i sprz臋tu drukuj膮cego. Ze szcz臋k膮 generalnie nigdy problem贸w nie mia艂em, tote偶 w艣ciek艂y b贸l z臋ba by艂 dla mnie w zasadzie nowo艣ci膮.
Ze dwa dni tak pochodzi艂em, a偶 rwanie w szcz臋ce sta艂o si臋 nie do zniesienia. Wskakuje w taks贸wk臋, zostawiaj膮c szefa z marudnym klientem i jad臋 do zaprzyja藕nionej z臋bolo偶ki.
Pani obejrza艂a, pogmera艂a, dziabn臋艂a haczykiem, ja rozdar艂em jap臋 i kopn膮艂em kilka razy w 艣cian臋.
- Trujemy - zakomenderowa艂a dentystka - za par臋na艣cie minut zaboli przez chwilk臋 i przestanie.
Lekarstwo za艂o偶one, wsiadam w taryf臋 i wracam do firmy.
Szef si臋 m臋czy dalej z klientem. Od s艂owa do s艂owa, wysz艂o, 偶e sobie ustalili kopiar臋 za 20 tysi臋cy z hakiem. Przeliczy艂em szybko w my艣lach prowizj臋 i z u艣miechem siadamy do biurka, 偶eby papiery podpisa膰.
- A jaki艣 rabacik to jeszcze wytarguj臋? - szczerzy si臋 klient.
Spojrza艂em na niego i wtedy zadzia艂a艂a trucizna.
- JA PIE**OL臉!!! - rykn膮艂em, zaskoczony b贸lem.
Szef zamar艂.
Ja te偶.
A klient cichutko zza biurka:
- To mo偶e chocia偶 jaki艣 toner zapasowy?

Zmar艂 pewien facet. Razem...

Zmar艂 pewien facet. Razem z nim zmar艂 jego pies.
I oto dusza cz艂owieka, z psem u boku, stoj膮 przed wrotami z napisem ''Raj. Psom wst臋p wzbroniony''.
Nie przeszed艂 cz艂owiek przez te drzwi, poszed艂 dalej, w nico艣膰. Idzie, po jakim艣 czasie widzi drugie wrota. Nic nie jest na nich napisane, tylko obok siedzi jaki艣 starzec. Cz艂owiek podchodzi do niego i zagaja:
- Przepraszam szanownego...
- 艢wi臋ty Piotr jestem.
- A co jest za tymi wrotami?
- Raj.
- A z psem mo偶na?
- Oczywi艣cie.
- A tam wcze艣niej to co to by艂o?
- Piek艂o. Do Raju dochodz膮 tylko ci, kt贸rzy nie porzucaj膮 przyjaci贸艂.

Moi rodzice i nauczyciele...

Moi rodzice i nauczyciele zawsze powtarzali, 偶e mog臋 zosta膰, kim tylko zechc臋. Teraz mam 29 lat i w dalszym ci膮gu nie sta艂em si臋 gor膮c膮 Azjatk膮 o imieniu Bang Bang...

Nad ranem 偶ona budzi...

Nad ranem 偶ona budzi Mourinho:
- Kochanie wstawaj! Ju偶 pi膮ta!
- Co?? Znowu Lewandowski??

呕aba siedzi sobie nad...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Policjant dzi艣 puka w...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Po 艣wi臋tach stan臋艂am...

Po 艣wi臋tach stan臋艂am na wadze.
Zesz艂am.
Po godzinie zn贸w wesz艂am na wag臋.
I zrozumia艂am - 艂zy nic nie wa偶膮.

Nied藕wied藕 zakaza艂 robienia...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

WIELKI BUDOWNICZY...

WIELKI BUDOWNICZY

Pi膮tek po pracy, wyk艂ad z dziwnego przedmiotu.
Siedzimy i s艂uchamy o kryzysie, upadaj膮cej gospodarce, bezrobociu...
Trwaj膮 dyskusje, jak ratowa膰 sytuacj臋 w przedsi臋biorstwach, itp.
Wyk艂adowca zadaje pytanie:
- A kto by艂 wielkim budowniczym...?
Nie zd膮偶y艂 sko艅czy膰, a z sali pad艂o uradowane:
- Bob!
Co艣 czuj臋, 偶e egzamin b臋dzie ci臋偶ki...

Widzia艂em dzisiaj na...

Widzia艂em dzisiaj na lotnisku pewnego Niemca, kt贸ry czyta艂 ksi膮偶k臋 o II Wojnie 艢wiatowej. Mia艂 za sob膮 zaledwie kilkana艣cie pierwszych kartek i zauwa偶y艂em, 偶e si臋 u艣miecha艂...
Czytaj dalej, stary. Czytaj dalej...

MA PLAN...

MA PLAN

Mieszka艂em w tym roku w akademiku. Mieszka艂 te偶 Antek - doktorant z wydzia艂u biologii czy czego艣 pokrewnego (nigdy mi si臋 to g艂owy nie trzyma艂o). Kt贸rego艣 razu siedzieli艣my sobie przy piwku i Antek roz偶alony opowiada.
- No nie potrafi臋 tego poj膮膰. Cz臋sto mi si臋 zdarza wracaj膮c spod prysznica zabra膰 偶el do pokoju. Siadam sobie na przyk艂ad do komputera i po jakiej艣 godzince ol艣nienie: "Zostawi艂em 偶el!". Wracam do 艂azienki, otwieram kabin臋, a tam tylko pusta butelka. No chamstwo normalnie. Bo ju偶 nie chodzi do pieni膮dze, tylko o pewne zasady.
No c贸偶 pocz膮膰 przyzna艂em racj臋, Antek ci膮gnie dalej z b艂yskiem w oku:
- Ale teraz mi do g艂owy przyszed艂 pomys艂, jak za艂atwi膰 takich cwaniaczk贸w. Spreparuj臋 w laboratorium (tu pad艂a nazwa jakiej艣 substancji), wlej臋 j膮 do pustej butelki po 偶elu i zostawi臋 pod prysznicem. Kto艣 si臋 natrze nieswoim 偶elem - prosz臋 bardzo. Tylko, 偶e ta substancja jest rakotw贸rcza. Po jakim艣 czasie organizm zacznie niedomaga膰, a po d艂u偶szym okresie mo偶liwy jest zgon - morderstwo doskona艂e!
W tym momencie za艣mia艂 si臋 z艂owieszczo, zrobi艂 pauz臋 i zacz膮艂 znowu:
- Albo nie! Mam lepszy plan! Wezm臋 butelk臋 po 偶elu, naleje do niej oleju i zostawi臋 w kabinie.

Na szkolnej wycieczce...

Na szkolnej wycieczce w jednym momencie spe艂ni艂y si臋 marzenia Cypriana i paniczne obawy mamy Adrianny.

Krak贸w. Rynek. Z boczku,...

Krak贸w. Rynek. Z boczku, pod kamieniczk膮, stoi facet z papug膮 i karteczk膮 "Na sprzeda偶". Podchodzi kobitka, g艂aszcze ptaszka i m贸wi:
- O, jaka 艂adniutka! Jak masz na imi臋?
- Zabierz r臋ce, kurrrrrwo! - skrzeczy papuga.
Kobieta w szoku. W艂a艣ciciel - ca艂y czerwony - szepce papudze:
- Jak si臋, ku藕wa, nie poprawisz, to ci臋 ugotuj臋!
Kobieta zn贸w zagaduje papug臋:
- Jak b臋dziesz mnie wita艂a, jak przyjd臋 do domu?
- Dzie艅 dobrrrrrry, madam.
- A jak przyjd臋 z m臋偶czyzn膮?
- Dzie艅 dobrrrrrry, madam. Dzie艅 dobrrrrrry, mesje.
- A gdy z dwoma m臋偶czyznami przyjd臋?
- Dzie艅 dobrrrrrry, madam. Dzie艅 dobrrrrrry, panom.
- A jak z trzema?
Papuga przekrzywia 艂ebek; patrzy raz na kobit臋, raz na swego w艂a艣ciciela i skrzeczy:
- Rrrrrrysiek, gotuj wod臋. To naprrrrrrawd臋 kurrrrrrwa!

Nie rozumiem ludzi, kt贸rzy...

Nie rozumiem ludzi, kt贸rzy stale chodz膮 z zestawem bluetooth na uchu, bo ''a nu偶 kto艣 zadzwoni''.
To tak, jakby mie膰 stale na艂o偶on膮 prezerwatyw臋, bo a nu偶 trafi si臋 ruchanko.

ZAKUPY...

ZAKUPY

Do swojego rodzaju sklepu s膮 2 kasy, a do ka偶dej kolejka. W jednej stoj膮 dwa jegomo艣cie, be艂kocz膮c do siebie p贸艂-s艂owami z pr臋dko艣ci膮 艣wiat艂a, w drugiej stoj臋 ja, tu偶 za pani膮 z dzieckiem. [Dz]iecko podchodzi pierwsze, i m贸wi:
[Dz] - Kol臋.
[M]atka - Jasiu, co si臋 m贸wi?
[Dz] - ...?
[M] - Po...
[Dz] - Po...?
[M] - Poo... (ju偶 troch臋 z艂a)
[Dz] -Po dwa pindziesi膮t?