#it
emu
psy
syn

Ojciec do syna:...

Ojciec do syna:
- Synku, jedz Danonki bez łyżeczki
- dlaczego tato?
- twoja dziewczyna ci kiedy┼Ť za to podzi─Ökuje

S─Ödzia zwraca si─Ö do...

S─Ödzia zwraca si─Ö do oskar┼╝onego:
- Jak to by┼éo z t─ů kradzie┼╝─ů?
- Tego dnia wypi┼éem sobie troszk─Ö. Poszed┼éem wi─Öc do domu, ┼╝eby si─Ö wyspa─ç. Wchodz─Ö do pokoju i widz─Ö r├│┼╝ne graty, kt├│re nie s─ů moje. Wi─Öc pomy┼Ťla┼éem sobie, ┼╝e to wszystko trzeba wynie┼Ť─ç.. I wtedy w┼éa┼Ťnie z┼éapa┼éa mnie policja..

Na drodze z Ko┼Ťcieliska...

Na drodze z Ko┼Ťcieliska do Zakopanego stoi g├│ral i ┼éapie okazj─Ö. Zatrzymuje si─Ö jakie┼Ť auto, baca wyci─ůga ciupag─Ö, i rzecze do kierowcy:
- Łonanizuj się pan!
Os┼éupia┼éy kierowca pos┼éusznie acz niech─Ötnie pos┼éucha┼é rozkazu bacy, gdy sko┼äczy┼é us┼éysza┼é zn├│w t─ů sam─ů komend─Ö:
- Łonanizuj się pan!
C├│┼╝... wyboru wielkiego nie mia┼é. Nie mia┼é te┼╝ wyboru gdy us┼éysza┼é kolejn─ů komend─Ö:
- Łonanizuj się pan!
Gdy skończył, baca znów to samo:
- Łonanizuj się pan!
Próbował tedy biedny turysta po raz kolejny, ale nic z tego nie wychodziło, głos bacy naglił jednak nieubłaganie: - Łonanizuj się pan!
- Łonanizuj się pan!
- Łonanizuj się pan!
I kiedy baca ju┼╝ widzia┼é, ┼╝e kierowca nie da ju┼╝ na prawd─Ö rady spokojnym g┼éosem rzek┼é do stoj─ůcej obok ga┼║dziny:
- Siadaj Maryna, pan Ci─Ö do Zakopanego zawiezie!

Najbardziej swojej pracy...

Najbardziej swojej pracy nie lubi─ů grabarze niecierpi─ůcy zw┼éoki.

Facet w przedziale d┼éu┼╝sz─ů...

Facet w przedziale d┼éu┼╝sz─ů chwil─Ö przygl─ůda si─Ö intensywnie towarzyszowi podr├│┼╝y, wreszcie stwierdza:
- Wie pan, gdyby nie w─ůsy, wygl─ůda┼éby┼Ť pan wypisz wymaluj jak moja ┼╝ona!
- Przecie┼╝ ja nie mam w─ůs├│w!
- Ona ma

Dwaj kumple spotykaj─ů...

Dwaj kumple spotykaj─ů si─Ö w barze:
- Stary, na parkingu stoi m├│j samoch├│d a w ┼Ťrodku nimfomanka tak napalona, ┼╝e ju┼╝ nie mam si┼é z ni─ů baraszkowa─ç. ┼Üwiat┼éo w moim samochodzie nie dzia┼éa, wi─Öc id┼║ tam, ona nawet nie pozna, ┼╝e to kto inny, a ty sobie pou┼╝ywasz.
Kolega pos┼éucha┼é jego rady, poszed┼é do samochodu i rzeczywi┼Ťcie - po paru minutach baraszkowa┼é w najlepsze z tajemnicz─ů nimfomank─ů na tylnym siedzeniu samochodu. Nagle rozleg┼éo si─Ö energiczne pukanie w szyb─Ö. Policjant ┼Ťwiec─ůc latark─ů do ┼Ťrodka wozu upomnia┼é kochank├│w:
- Czy wiedz─ů pa┼ästwu, ┼╝e nie wolno tego robi─ç w miejscu publicznym?!
- Panie władzo, ale to moja żona - odpowiedział facet.
- Ach, to co innego. Przepraszam, nie wiedziałem - odrzekł policjant.
- Prawd─Ö m├│wi─ůc ja te┼╝ nie, dop├│ki pan nie za┼Ťwieci┼é.

- Słuchaj, czemu się...

- S┼éuchaj, czemu si─Ö nie ┼╝enisz? Masz przecie┼╝ z Wand─ů ju┼╝ troje dzieci.
- To co. Ona mi si─Ö nie podoba.

W Ameryce przeprowadzono...

W Ameryce przeprowadzono sond─Ö: Po co m─Ö┼╝czy┼║ni w nocy wstaj─ů z ┼é├│┼╝ka?
Oto wyniki:
5% - ┼╝eby p├│j┼Ť─ç do toalety.
15% - do pracy na nocn─ů zmian─Ö.
80% - aby si─Ö ubra─ç i wr├│ci─ç do domu.

Przyje┼╝d┼╝a Zorro na koniu...

Przyje┼╝d┼╝a Zorro na koniu do panienki i m├│wi do konia:
- Ty czekaj tutaj, bo jak przyjedzie jej stary, to ja wyskocz─Ö przez okno i odjedziemy.
Zorro z panienk─ů zabawiaj─ů si─Ö w domu, a┼╝ tu nagle s┼éycha─ç walenie do drzwi. Zorro wyskoczy┼é przez okno, a panienka otworzy┼éa drzwi. Patrzy, a tu ko┼ä stoi w drzwiach i m├│wi:
- Powiedz Zorro, ┼╝e ja tu czekam, bo na zewn─ůtrz pada deszcz.

Rozmawia dw├│ch s─ůsiad├│w...

Rozmawia dw├│ch s─ůsiad├│w na wsi:
- S┼éysza┼ée┼Ť, co Stasiek odj***┼é?
- No co?
- Po pijaku wyskoczył z łapami do naszego drwala.
- Do tego dwumetrowego go┼Ťcia, kt├│ry ┼Ťcina drzewa jednym uderzeniem siekiery?
- No tak.
- Co on, por─ůbany?!
- No, teraz tak.